Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogoń Szczecin nie chce izraelskich pieniędzy. Mocny wpis właściciela klubu

5 czerwca 2026, 23:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pogoń Szczecin nie chce izraelskich pieniędzy. Mocny wpis właściciela klubu
Pogoń Szczecin nie chce izraelskich pieniędzy. Mocny wpis właściciela klubu/East News
Maccabi Tel Awiw zainteresowało się dwoma piłkarzami Pogoni Szczecin. Do transferu jednak nie dojdzie. Nawet gdyby Izraelczycy płacili w złocie. Właściciel "Portowców" nie chce mieć w tej chwili nic do czynienia z klubem reprezentującym Izrael. Alex Haditaghi stanowczo podkreślił, że są sprawy ważniejsze od pieniędzy.

Haditaghi nie chce robić interesów z Izraelczykami

Na liście życzeń Maccabi Tel Awiw znaleźli się Dimitrios Keramitsis i Leo Borges. Do przeprowadzki Greka oraz Brazylijczyka do Izraela jednak nie dojdzie. Na pewno nie w tym "okienku" transferowym. Taką ewentualność stanowczo wykluczył Haditaghi.

Kanadyjski właściciel Pogoni, który ma irańskie korzenie w mocnym wpisie w mediach społecznościowych wyjaśnił dlaczego nie zamierza robić interesów z klubem z Izraela. Jednocześnie była to oficjalna odpowiedź dla szefów Maccabi.

Moja Oficjalna Odpowiedź dla Maccabi Tel Aviv F.C. Szanowny Panie Przewodniczący, Dziękuję za zainteresowanie współpracą biznesową z Pogonią Szczecin oraz za zainteresowanie naszymi zawodnikami, Léo Borgesem i Dimitriosem Keramitsisem. Zawsze wierzyłem, że sport powinien jednoczyć ludzi. Piłka nożna powinna być większa niż polityka, większa niż granice i większa niż podziały. Powinna reprezentować nadzieję, szacunek, jedność i człowieczeństwo. Jednakże są momenty w historii, kiedy milczenie staje się współudziałem, a kiedy pieniądze, interesy biznesowe i okazje muszą ustąpić miejsca sumieniu. Biorąc pod uwagę trwające cierpienie niewinnych cywilów w Gazie, Libanie, Iranie i w całym regionie, oraz biorąc pod uwagę gwałtowne, ludobójcze i nieludzkie działania państwa izraelskiego, nie uważam, aby było moralnie słuszne, by nasz klub kontynuował jakiekolwiek transakcje biznesowe z klubem reprezentującym Izrael w obecnej chwili. Moja odpowiedzialność jako Przewodniczącego i Właściciela nie ogranicza się jedynie do ochrony interesów finansowych naszego klubu. Polega również na ochronie wartości, zasad i człowieczeństwa, za które nasz klub musi się opowiadać. Gdybym żył w czasach nazistowskich Niemiec, jednego z najczarniejszych rozdziałów historii, nie nawiązałbym współpracy biznesowej z żadnym klubem sportowym reprezentującym nazistowskie Niemcy - reżim odpowiedzialny za masowe morderstwa i zbrodnie popełnione na milionach niewinnych ludzi. Dziś muszę zastosować tę samą miarę moralną. Są momenty, kiedy etyka musi być silniejsza niż zysk i pieniądze. Są momenty, kiedy człowieczeństwo musi być ważniejsze niż interesy biznesowe i pieniądze. To jeden z takich momentów. Z tego powodu, z szacunkiem, nie będziemy kontynuować negocjacji w obecnej chwili. Mam nadzieję, że pewnego dnia piłka nożna i sport znów będą wyłącznie o piłce nożnej. Ale dopóki niewinni ludzie nie będą chronieni, dopóki człowieczeństwo nie będzie szanowane, a świat nie przestanie akceptować nieakceptowalnego, musimy stanąć po stronie sumienia - napisał właściciel Pogoni.

Haditaghi sporo zainwestował w Pogoń

Haditaghi oficjalnie stał się właścicielem Pogoni w marcu 2025 roku. Kanadyjczyk przejął klub pogrążony w kłopotach finansowych. Sporo w niego zainwestował. Kibice "Portowców" liczyli, że drużyna w minionym sezonie włączy się do walki o europejskie puchary. Nic z tego nie wyszło.

Zakończone rozgrywki były pasmem rozczarowań dla fanów szczecińskiej drużyny. Pogoń prawie do samego końca nie była pewna utrzymania i musiała bronić się przed spadkiem z Ekstraklasy. Ostatecznie po udanym finiszu podopieczni Thomasa Thomasberga zajęli 9. miejsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNoskova nową królową Wimbledonu. W finale pokonała Muchovą »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj