W pierwszej połowie - mimo zdecydowanej przewagi Jagiellonii - gole zdobywali tylko goście. Białostoczanie od początku starali się bardzo szybko odbierać Podbeskidziu piłkę, szybko ją rozgrywali, by akcje finalizować strzałami. Gdyby byli skuteczniejsi i mieli nieco więcej szczęścia, to mimo straconych dwóch goli powinni dwoma-trzema prowadzić.

Reklama

Już w 4. min Martin Pospisil strzelił z rzutu wolnego w poprzeczkę, potem w 35. min czeski pomocnik trafił z pola karnego w słupek, a minutę później strzał głową chorwackiego napastnika Jakova Puljica również wylądował na poprzeczce bramki gości. Do tego w 28. min Błażej Augustyn nie trafił do bramki z trzech metrów, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a pięć minut wcześniej Hiszpan Jesus Imaz z pola karnego uderzył prosto w bramkarza Podbeskidzia Martina Polacka.

Goście czekali na kontry i w 18. min objęli prowadzenie. Prostopadłą piłkę kilkadziesiąt metrów przed bramką Jagiellonii przejął Kamil Biliński, który nie dał się sfaulować Ivanowi Runje i w sytuacji sam na sam trafił do siatki. Niedługo po tej akcji chorwacki stoper gospodarzy opuścił boisko z urazem mięśnia uda. Wynik Podbeskidzie podwyższyło ze stałego fragmentu gry, gdy po rzucie rożnym wykonanym przez Łukasza Sierpinę błąd w kryciu Jagiellonii wykorzystał Michał Rzuchowski i głową z bliska pokonał Pavelsa Steinborsa.

Tuż po przerwie gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania. W 49. min po dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego Puljic głową zdobył bramkę kontaktową, a dwie minuty później podanie Pawła Olszewskiego wykorzystał Imaz wpychając piłkę do bramki Podbeskidzia niemal z linii bramkowej.

Wydawało się, że po takim początku w tej części meczu gospodarze niemal "zdemolują" beniaminka; w 56. min niewiele zabrakło przy strzale z dystansu Makuszewskiemu, by Jagiellonię wyprowadzić na prowadzenie. Ale niedługi potem gra ofensywna gospodarzy zaczęła gasnąć i to Podbeskidzie utrzymywało się przy piłce i zaczęło atakować.

W 65. min Steinbors obronił strzał głową Aleksandra Komora, potem uderzenie zza pola karnego Rafała Figiela. W 74. min niewiele zabrakło do gola samobójczego, ale piłka wybijana przez Augustyna ostatecznie minęła słupek bramki gospodarzy.

Po licznych zmianach w obu zespołach ostatni kwadrans meczu, to sporo chaosu i rwanych akcji, do tego próby gry na czas zespołu gości. Ale ostatecznie to Jagiellonia mogła sięgnąć po trzy punkty. W doliczonym czasie gry piłka w środku pola karnego trafiła do Puljica, który zdecydował się na uderzenie z pełną siłą i posłał piłkę nad poprzeczką bramki Podbeskidzia.

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Kamil Biliński (18), 0:2 Michał Rzuchowski (37-głową), 1:2 Jakov Puljic (49-głową), 2:2 Jesus Imaz (51).

Żółte kartki - Podbeskidzie Bielsko-Biała: Rafał Figiel, Milan Rundic.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 5 065.

Jagiellonia Białystok: Pavels Steinbors – Paweł Olszewski, Ivan Runje (21. Bogdan Tiru), Błażej Augustyn, Bodvar Bodvarsson - Maciej Makuszewski (83. Ariel Borysiuk), Taras Romanczuk, Martin Pospisil (84. Andriej Kadlec), Przemysław Mystkowski (69. Bartosz Bida), Jesus Imaz - Jakov Puljic.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Martin Polacek - Szymon Mroczko (60. Maksymilian Sitek), Milan Rundic, Aleksander Komor, Kacper Gach - Karol Danielak (87. Desley Ubbink), Michał Rzuchowski, Rafał Figiel (71. Gergo Kocsis), Tomasz Nowak (87. Mateusz Marzec), Łukasz Sierpina (60. Bartosz Jaroch) - Kamil Biliński.