Obie drużyny nadrobią zaległości. To zaplanowane w ramach 6. kolejki spotkanie powinno się odbyć 4 października, ale ze względu na przypadki koronawirusa w ekipie „Białej Gwiazdy” zostało przełożone.

Reklama

Po tej przymusowej przerwie krakowanie w efektowanym stylu wygrali dwa mecze z beniaminkami - najpierw rozgromili w Mielcu 6:0 PGE FKS Stal, a następnie pokonali u siebie 3:0 Podbeskidzie Bielsko-Biała. W sumie nie stracili też gola w trzech kolejnych ligowych potyczkach.

„To dosyć zaskakująca sprawa, że zespoły mające wielu zainfekowanych zawodników, jak krakowianie czy chociażby Pogoń Szczecin, tak dobrze grają. Może w ich przypadku działa efekt +wyświeżenia+?. Wisła jest w dobrej dyspozycji, nasi rywale są na fali, skutecznie punktują, zdobywają sporo bramek i grają na zero z tyłu. Na pewno czeka nas trudny pojedynek, ale jesteśmy na to przygotowani” – zapewnił na konferencji prasowej w Gdańsku Stokowiec.

48-letni szkoleniowiec uważa, że Wisła stanowi wartościową mieszankę dwóch rodzajów piłkarzy.

„Krakowianie mają w składzie doświadczonych zawodników jak Błaszczykowski, Burliga i Sadlok, a do tego zestawu dobrali wartościowych obcokrajowców. Ta drużyna ma swoją jakość i doceniamy ją, ale jedziemy na południe Polski zrobić swoje” - podkreślił.

Reklama

Stokowiec rozważa możliwość zastosowania w Krakowie bardziej ofensywnej taktyki i wystawienia dwóch napastników. Właśnie kiedy na boisku przebywali razem Flavio Paixao i rezerwowy Łukasz Zwoliński biało-zieloni doprowadzili do remisu 1:1 w ostatniej konfrontacji w Lubinie z KGHM Zagłębiem. Ten drugi został sfaulowany w polu karnym, a Portugalczyk wykorzystał „11”.

„Mamy możliwość gry na dwóch napastników, co też może okazać się naszą siłą i zaskoczeniem dla przeciwnika, ale musimy też patrzeć, aby sami siebie nie zaskoczyć. Rozpatruję taki wariant, może skorzystamy z niego od razu, a może, tak jak dotychczas, czyli dopiero w trakcie spotkania. Przed pierwszym gwizdkiem nie chcę tego zdradzać” – stwierdził.

Po meczu z Wisłą gdańszczanie nie będą mieli za wiele czasu na odpoczynek, bowiem już w sobotę w 1/16 finału Pucharu Polski zmierzą się w Grudziądzu z drugoligową Olimpią.

„Na razie myślimy głównie o Wiśle. Sytuacja, tak jak w poprzednim sezonie, kiedy terminarz był bardzo napięty, nie zmusza nas, abyśmy musieli coś podwójnie planować z uwzględnieniem kolejnego spotkania. Mecz z Olimpią może być okazją do zmian w składzie, ale zobaczymy na jaką skalę je przeprowadzimy. W Krakowie nie zagra jedynie Jaroslav Mihalik, kilku młodych zawodników jest przeziębionych, ale to, że rywalizujemy co trzy dni, absolutnie nam nie przeszkadza” – podsumował.