422 minuty Dante Stipica nie wpuścił piłki do siatki. W 30. min rozgrywanego awansem meczu z Podbeskidziem do jego siatki trafił Kamil Biliński, a potem mijały długie minuty, aż faworyzowana Pogoń odrobiła stratę jednego gola.

Reklama

Portowcy byli faworytem meczu z beniaminkiem z Bielska-Białej, ale zdają się powtarzać scenariusz sprzed roku. Wówczas również w teorii powinni łatwo poradzić sobie ze słabym ŁKS Łódź. Tymczasem u siebie ledwie wygrali 1:0, a na wyjeździe bezbramkowo zremisowali.

W starciu z Podbeskidziem już po ośmiu minutach Pogoń powinna prowadzić 2:0. Najpierw Alexander Gorgon tuż po pierwszym gwizdku trafił piłką w słupek. Kilka minut później Sebastian Kowalczyk z bliska uderzył w Michala Peskovica, a dobijając nie trafił w bramkę.

W 30. min niespodziewanie na prowadzenie wyszli będący w defensywie goście. Benedkt Zech przegrał pojedynek główkowy z Marko Roginiciem, piłkę przejął Kamil Biliński, który zwodem położył na murawie Konstantinosa Triantafyllopoulusa i strzelił do siatki obok rozpaczliwie broniącego Stipicy. Gospodarzy kompletnie wybiło to z równowagi. Trzy minuty później goście powinni podwyższyć prowadzenie, ale Maksymilian Sitek mając przed sobą pustą bramkę z siedmiu metrów strzelił obok słupka.

W 65. min Roginic ograł w solowej akcji kilku pomocników i obrońców Pogoni, ale gdy przyszło do strzału na bramkę stracił pewność w nogach i fatalnie spudłował.

Słabo grająca w drugiej części drużyna Pogoni w końcu doprowadziła do remisu. W 72. min po szybkim wznowieniu akcji z autu przez Huberta Matynię piłkę przejął Luka Zahovic. Słoweniec odegrał do Adriana Benedyczaka, który musiał trafić do siatki. To premierowe trafienie Benedyczaka na poziomie ekstraklasy.

W doliczonym czasie gry kolejni zmiennicy Pogoni mogli rozstrzygnąć mecz na korzyść gospodarzy. Kamil Drygas posłał idealną piłkę do Mariusza Fornalczyka, ale młodzieżowiec Portowców będąc sam na sam z bramkarzem fatalnie spudłował.

Remis wydaje się sprawiedliwy, bo choć gospodarze mieli więcej okazji do zdobycia goli, to mieli wiele minut przestojów, oddając inicjatywę przeciętnej drużynie Podbeskidzia.

Mecz awansem z 10. kolejki: Pogoń Szczecin - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Kamil Biliński (30), 1:1 Adrian Benedyczak (72).

Żółte kartki - Pogoń Szczecin: Kacper Kozłowski, Alexander Gorgon. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Łukasz Sierpina, Tomasz Nowak, Kacper Gach.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Mecz bez udziału publiczności.

Pogoń Szczecin: Dante Stipica - David Stec, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia - Sebastian Kowalczyk (69. Kamil Drygas), Damian Dąbrowski (59. Tomas Podstawski), Kacper Kozłowski (59. Adrian Benedyczak), Alexander Gorgon, Michał Kucharczyk (69. Mariusz Fornalczyk) - Luka Zahovic (90+1. Kacper Smoliński).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michal Peskovic - Filip Modelski, Milan Rundic, Dmytro Baszłaj, Kacper Gach - Maksymilian Sitek (87. Szymon Mroczko), Michał Rzuchowski, Tomasz Nowak, Marko Roginic, Łukasz Sierpina (82. Serhij Miakuszko) - Kamil Biliński.

Reklama