Z kolei fatalnie dysponowani gdańszczanie przegrali czwartą ligową konfrontację z rzędu, w której nie zdołali także pokonać golkipera rywali. W sumie pozostają bez gola od 368 minut.

Reklama

W Lechii z powodu nadmiaru żółtych kartek zabrakło stopera Michała Nalepy i środkowego pomocnika Jarosława Kubickiego, natomiast za czerwony kartonik musiał pauzować występujący w drugiej linii młodzieżowiec Tomasz Makowski.

Dzięki temu w podstawowym składzie gospodarzy wyszli 20-letni Słoweniec Egzon Kryeziu i Maciej Gajos, a jako młodzieżowiec zagrał Mateusz Żukowski. Z kolei w ataku Łukasz Zwoliński zastąpił Flavio Paixao.

Z kolei w ekipie gości za kartki nie wystąpił Jakub Rzeźniczak, natomiast po wstrząśnieniu mózgu, którego nabawił się 27 listopada w konfrontacji z Cracovią, na boisku pojawił się i opaskę kapitana ponownie założył Alan Uryga.

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Wisły. Już w 6. minucie przed szansą stanął Mateusz Szwoch, jednak jego uderzenie ofiarnie zablokował Rafał Pietrzak. W 24. minucie pomocnik przyjezdnych przymierzył z dystansu, ale była to próba niecelna.

Tuż przed przerwą płocczanie ponownie zagrozili bramce przeciwnika. W 39. minucie golkipera biało-zielonych Dusana Kuciaka zatrudnił Damian Rasak, za chwilę mocny strzał Angela Garcii Cabezaliego odbił głową Kristers Tobers, a w 45. minucie Kuciak popisał się efektowną interwencją po uderzeniu z 20 metrów Filipa Lesniaka.

Gdańszczanie, którzy mieli problemy nie tylko ze skonstruowaniem składnej akcji, ale także z przekroczeniem połowy, nie zagrozili w pierwszych 45 minutach bramce rywali.

Zmiany nic nie dały

W przerwie trener Lechii Piotr Stokowiec wymienił obu skrzydłowych (zeszli Omran Haydary oraz Żukowski) i jego drużyna zaczęła grać znacznie odważniej.

W 51. minucie uderzenie Kenny’ego Saiefa obronił Krzysztof Kamiński, a sześć minut później po akcji rezerwowego Jakuba Kałuzińskiego i podaniu Saiefa przed golkiperem Wisły znalazł się inny zmiennik Conrado. Brazylijczyk zwlekał jednak z uderzeniem i świetna okazja została zaprzepaszczona.

Z gospodarzy dość szybko uszło jednak powietrze i w 65. minucie podopieczni trenera Radosława Sobolewskiego objęli prowadzenie. Po rzucie wolnym Szwocha Piotr Tomasik zagrał do Lagatora, a Czarnogórzec z siedmiu metrów umieścił piłkę w siatce. Była to bramka nr 500 zdobyta przez ekipę z Płocka w ekstraklasie, a jednocześnie jej pierwsze trafienie po 354 minutach bez ligowego gola.

W 80. minucie powinno być 2:0 dla gości, jednak po podaniu Szwocha znakomitą sytuację zmarnował Lesniak. Ostatecznie zawodnicy Wisły pokonali bardzo słabą Lechię i odnieśli skromne, ale zasłużone oraz długo, bo od 18 października, oczekiwane zwycięstwo.

Dzień przed meczem szkoleniowiec przyjezdnych obchodził 44. urodziny i jego podopiecznie sprawili mu z tej okazji najlepszy prezent.

Lechia Gdańsk - Wisła Płock 0:1 (0:0)

Reklama

Bramka: 0:1 Dusan Lagator (65).

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Kenny Saief, Rafał Pietrzak, Jakub Arak. Wisła Płock: Piotr Tomasik.

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Mecz bez udziału publiczności.

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila (81. Jakub Arak), Bartosz Kopacz, Kristers Tobers, Rafał Pietrzak - Omran Haydary (46. Conrado), Egzon Kryeziu, Maciej Gajos (72. Flavio Paixao), Kenny Saief (76. Jaroslav Mihalik), Mateusz Żukowski (46. Jakub Kałuziński) - Łukasz Zwoliński.

Wisła Płock: Krzysztof Kamiński - Angel Garcia Cabezali, Alan Uryga, Milan Obradovic, Piotr Tomasik - Mateusz Szwoch (90+2. Damian Michalski), Dusan Lagator, Damian Rasak (62. Hubert Adamczyk), Filip Lesniak, Dawid Kocyła (71. Torgil Gjertsen) - Cillian Sheridan (71. Mateusz Lewandowski).