Powołania do swoich reprezentacji dostali słowacki bramkarz Dusan Kuciak oraz łotewski środkowy obrońca Kristers Tobers. Z kolei w młodzieżówce występował środkowy pomocnik Jan Biegański.

Reklama

„Mecze Dusana i Kristersa były rozgrywane równocześnie i musiałem sobie jakoś radzić. Oglądałem eliminacyjne spotkania na kilku ekranach jednocześnie, przez co moja rodzina miała ze mnie mały ubaw. Na pewno były to ciekawe potyczki, szczególnie ostatnia kolejka. Kristers występował na pozycji numer +6+, czyli defensywnego pomocnika, Dusan wrócił do regularnej gry i na pewno czujemy z tego powodu dumę” – zapewnił w czwartek na konferencji prasowej w Gdański Stokowiec.

Ci zawodnicy z pewnością wrócili do klubu w dobrych humorach. Słowacja pokonała bowiem u siebie Rosję 2:1, a Łotwa niespodziewanie zremisowała na wyjeździe 3:3 z Turcją, która wcześniej wygrała 3:0 z Norwegią oraz 4:2 z Holandią.

„Po ostatnich wynikach sądzę, że nasi zawodnicy są w dobrej formie psychofizycznej. Cieszymy się razem z nimi, bo poniekąd jest to również obraz naszej pracy. Ta sytuacja pokazuje, że w Lechii można się wypromować oraz pokazać w Europie. Wcześniej też dobrze pracowaliśmy – Filip Mladenovic po kilku latach wrócił do reprezentacji Serbii, a Lukas Haraslin zadomowił się w reprezentacji Słowacji. Mamy się czym pochwalić” – zauważył.

W poniedziałek o godz. 20 w ostatnim meczu 23. kolejki ekstraklasy Lechia podejmie dziewiąte w tabeli KGHM Zagłębie Lubin, z którym 23 października zremisowała na wyjeździe 1:1. Trener biało-zielonych uważa, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby kadrowicze wystąpili w tej konfrontacji.

„Sytuacja jest dynamiczna, bo niektórzy dopiero w czwartej do nas wrócili i pierwszy raz uczestniczą w treningu indywidualnym bądź zespołowym. Na ten moment myślę, że wszyscy są gotowi do gry, ale ostateczną decyzję podejmiemy po przeprowadzeniu odpowiednich testów. Wtedy zobaczymy, jaki dokładnie jest stan ich zdrowia” – dodał.

Ostatni ligowy mecz zajmująca czwarte miejsce Lechia rozegrała 19 marca, kiedy przegrała w Szczecinie 0:1 z Pogonią. Niespełna 49-letni szkoleniowiec jest zadowolony, że miał czas na spokojną pracę.

„Jestem typem warsztatowca. W ostatnim czasie obozów przygotowawczych brakowało nam i jeśli jest okazja do pracy, to bardzo się cieszę. Mogliśmy spokojnie popracować z niektórymi zawodnikami, przypatrzeć się im i odpowiednio dobrać obciążenia treningowe. Okres przerwy na kadrę podzieliliśmy na kilka mikrocykli, a w środę rozpoczęliśmy bezpośrednie przygotowania do meczu z Zagłębiem. Jestem zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy, wierzę też, że nasza sytuacja kadrowa będzie coraz lepsza” – stwierdził.

Wiadomo, że w poniedziałek nie zagra środkowy obrońca Michał Nalepa, nie w pełni sił jest także Joseph Ceesay. Z kolei Omran Haydary podkręcił staw skokowy i „walczy” z czasem.

„Nalepa nie będzie jeszcze brany pod uwagę, bo jego uraz okazał się poważny i do pełnego treningu będziemy mogli go włączyć dopiero w przyszłym tygodniu. Ceesay dochodzi do siebie po przebytej chorobie. Odczuwa jeszcze duże zmęczenie i bolesność mięśniową. Najmniejszy trening sprawia mu pewne trudności, ale liczę, że w poniedziałek znajdzie się już w szerokiej kadrze” – powiedział.

Stokowiec pracował w Zagłębiu od 12 maja 2014 do 27 listopada 2017 roku i utrzymuje, że ma z tym klubem tylko dobre wspomnienia.

„W pierwszym sezonie zostaliśmy zdegradowani, następnie doszło do reorganizacji klubu, odeszło mnóstwo graczy, szczególnie zagranicznych. Budżet został obniżony o połowę, zaadaptowaliśmy dziesięciu zawodników z Akademii Zagłębia, m.in. Krzysztofa Piątka, Jarosławów Kubickiego i Jacha oraz Filipa Jagiełłę. I wróciliśmy do ekstraklasy. W kolejnych sezonach zdobyliśmy medal i zagraliśmy w eliminacjach do europejskich pucharów, w trakcie których wyeliminowaliśmy Partizana Belgrad. Zyskałem tam jako trener, bo to jakim jestem obecnie szkoleniowcem, zawdzięczam również Zagłębiu, które dało mi szansę” – podsumował.