Kaczmarek przejął Lechię 1 września, natomiast wcześniej, od stycznia 2020 roku, znajdował się w sztabie szkoleniowym swojego najbliższego przeciwnika.

Reklama

Wiele razy powtarzałem, że Pogoni zawdzięczam to, że nauczyłem się w niej ekstraklasy. Ten klub dał mi ten przywilej, co pomogło mi w przejściu do Lechii, bo kiedy pojawiłem się w Gdańsku, czułem się dobrze przygotowany. Znałem już ligę i zawodników, rywalizowałem co prawda w trochę innej roli, z klubami, trenerami i piłkarzami – przyznał w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku Kaczmarek.

Szkoleniowiec Lechii nie ukrywa, że konfrontacja z Pogonią, która rozpocznie się w sobotę o godz. 17.30, będzie dla niego specjalnym meczem.

W tym klubie poznałem wielu ludzi, spędziłem w Szczecinie fajny czas, ale jedziemy tam z zadaniem do wykonania. Sentymenty będą, jednak wiem, po co się tam wybieramy – zapewnił.

Kaczmarek będzie miał okazję wykazać swoją wyższość nad poprzednim „szefem”, czyli Kostą Runjaicem.

Jeśli chodzi o naszą współpracę, był to dla mnie ciekawy okres. Do wielu kwestii mieliśmy jednak zupełnie inne podejście, o wielu tematach Kosta całkowicie inaczej myślał i inaczej je rozwiązywał. Trzeba podkreślić jego duże doświadczenie, a ja miałem okazję obserwować jak jego metody funkcjonują, widziałem, jakie mają przełożenie na zespół. Jego mocną stroną jest to, że nie patrzy na następny mecz tylko na cały klub i na całokształt. Ma wizję końcowej wersji klubu i drużyny, wie ile trzeba pracy i zmian oraz ile należy podjąć trudnych decyzji, aby wejść na wyższy poziom - zauważył.

37-letni szkoleniowiec ucieka jednak od określenia, że uczeń może w sobotę pokonać mistrza.

Na pewno ja nie jestem uczniem, a Kosta nie jest mistrzem. Oczywiście znamy się i wiem jak pracuje, jak się w różnych sytuacjach zachowuje i wiem czego w sobotę oczekiwać po jego zespole. Zresztą jest to dość proste, bo szczecinianie są w bardzo dobrym momencie, czują się pewnie, są w wysokiej formie i wyjdą zagrać swoje z dużym przekonaniem – dodał.

Reklama

Trener biało-zielonych podkreśla, że mecz z Pogonią będzie dla Lechii największym wyzwaniem od momentu, kiedy przejął zespół.

Po raz pierwszy zmierzymy się z czołową drużyną ligi. Aby mieć w Szczecinie szansę, musimy zagrać na poziomie, na jakim za mojej kadencji jeszcze nie zagraliśmy i wejść na poziom, na jakim jeszcze nie byliśmy. I pozostać na nim przez 90 minut. Oczywiście przed spotkaniem z Legią twierdziłem to samo, z tą różnicą, że wtedy rywalizowaliśmy z dobrą drużyną w słabszym momencie, a teraz, po raz pierwszy, zagramy z bardzo dobrą drużyną w bardzo dobrym momencie. Ciekaw jestem, jak sobie z tym poradzimy. Też jesteśmy w dobrym momencie, ale te wymagania będą olbrzymie – ocenił.

Spotkanie Lechii z Pogonią to główne wydarzenie 16. kolejki ekstraklasy. Gdańszczanie plasują się w tabeli na drugiej, a Portowcy na trzeciej pozycji. Obie drużyny dzieli tylko punkt.

Kiedy widzę w jakim tempie i jak gra Pogoń, z jaką łatwością pokonała ostatnio Śląsk Wrocław, a z jej ławki wchodzą tacy piłkarze jak Grosicki, Kucharczyk, Drygas i Parzyszek, to wiem, że ta drużyna jest pod każdym względem gotowa, aby zdobyć mistrzostwo Polski. Szczecinianie są krok przed nami, bo kiedy patrzę na Lechię. to widzę drużynę, która dopiero chce wejść na ten poziom – podsumował.

W Lechii po pauzie za żółte kartki do składu wraca Mario Maloca, pod znakiem zapytania stoi natomiast występ kontuzjowanych jego partnera na środku obrony Michała Nalepy oraz środkowego pomocnika Macieja Gajosa.