Tomasz Woźniak zrobił wiele, jak nie wszystko, by jego drużyna odpadła z rozgrywek Pucharu Polski. Młody golkiper Górnika Łęczna pomógł w awansie Cracovii Kraków.
Fatalnych interwencji nie można usprawiedliwiać wiekiem 21-latka. Takich błędów nie powinni popełniać nawet juniorzy.
Górnik przegrał na własnym stadionie 3:4 i Woźniak miał swój udział przy wszystkich czterech trafieniach gości. Dwa pierwsze trudno nazwać błędami, to były jak mawia legendarny bramkarz reprezentacji Polski Jan Tomaszewski - "wielbłądy".
Najpierw Woźniak nie dał rady przenieść piłki nad poprzeczką. Jego interwencja przypominała próbę "ubicia" muchy.
Przy drugiej straconej bramce komentarz jest zbędny.
Piłkarze Cracovii powinni wysłać kwiaty do Łęcznej z podziękowaniami dla Woźniaka za pomoc w awansie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|