Wenger podkreślił, że dla młodej drużyny Arsenalu rywalizacja z europejskimi tuzami, jak Barcelona przed rokiem czy teraz Milan, to wielkie wyzwanie, do którego jednak należy podejść z uśmiechem na ustach.

Reklama

Na takie spotkania trzeba wychodzić bez obaw, a z myślą, by cieszyć się grą - dodał Francuz.

Mecz na San Siro, w którym w bramce angielskiego zespołu stanie prawdopodobnie Wojciech Szczęsny, będzie okazją do kolejnego pożegnania z tym klubem Thierry'ego Henry'ego. Francuski napastnik został wypożyczony do połowy lutego z New York Red Bulls. Z Mediolanem łączą go miłe wspomnienia, bo kiedyś popisał się hat-trickiem w spotkaniu Arsenalu z Interem.

Nie lubię się z nim rozstawać, choć do tej pory zawsze do mnie wracał - żartował Wenger, który poznał Henry'ego jako 17-latka w AS Monaco.

Niewykluczone, że Francuz będzie tajną bronią swojego rodaka, który zamierza zagrać ofensywnie. "Rywalizacja w pucharach ma swoją specyfikę. Jeśli nie strzelisz gola na wyjeździe, masz problem. Musisz to uwzględnić w swojej strategii" - podkreślił Wenger.

Trener Milanu Massimiliano Allegri ma powody do radości. Po kontuzjach do treningów wrócili już Christian Abbiati, Alessandro Nesta, Kevin-Prince Boateng, Alexandre Pato i Mathieu Flamini, a w środę do jego dyspozycji będzie Szwed Zlatan Ibrahimovic, który po dyskwalifikacji za czerwoną kartkę nie może grać w Serie A.

Champions League to zawsze coś nadzwyczajnego. Mieliśmy ostatnio dobre wyniki z zespołami angielskimi i chcemy kontynuować tę passę - powiedział bramkarz mistrza Włoch Marco Amelia.

Liga Mistrzów powoli staje się celem numer jeden broniącej trofeum Barcelony w tym sezonie. Po sobotniej porażce z Osasuną Pampeluna (2:3) zespół trenera Josepa Guardioli traci w hiszpańskiej ekstraklasie do Realu Madryt już 10 punktów.

Jeśli nie uda się w kraju, to przynajmniej chcemy obronić tytuł w Europie - podkreślił Guardiola, choć kapitan "Barcy" Carles Puyol zaznaczył, że inne myślenie niż walka do końca o każdy cel byłoby zgubne.

Guardiola myślami przy meczu w Leverkusen był chyba już przed spotkaniem w Pampelunie, bo oszczędził w nim siły Andresa Iniesty i Xaviego Hernandeza. Poza tym bał się, by na zmarzniętej murawie nie doznali kontuzji.

Cesc Fabregas także nie był w pełni sił i wszedł dopiero w drugiej połowie, a Sergio Busquets poleci do Niemiec, ale jego występ do ostatniej chwili będzie niepewny. Od dawna urazy leczą natomiast David Villa i Holender Ibrahim Afellay.

W Leverkusen nastroje też nie są najlepsze, bo ostatnio drużyna zawodzi - wiosną wygrała tylko jedno z czterech spotkań w Bundeslidze.

Na ten mecz czekaliśmy z wypiekami na twarzy od dnia losowania. Dla naszych kibiców i młodych piłkarzy zagrać przeciw najlepszej drużynie świata to wielkie wydarzenie. To było ich marzenie, które się właśnie spełnia - powiedział dyrektor sportowy Bayeru Rudi Voeller.

Nie chcemy jednak tych meczów wyłącznie rozegrać i szybko zapomnieć. Myślimy o pozytywnym wyniku, choć jesteśmy realistami - dodał.

W ekipie trenera Robina Dutta nie wystąpią kontuzjowani Sidney Sam i Szwajcar Eren Derdiyok. Osobnym problemem jest Michael Ballack. Były kapitan drużyny narodowej po niedzielnym treningu zgłosił uraz łydki. Różne kontuzje trapią go od pewno czasu, a szczególnie - jak spekulują dziennikarze - od momentu, gdy dyrektor klubu Wolfgang Holzhaeuser określił jego transfer mianem błędu.

Reklama

Sensacyjny zwycięzca grupy A - Apoel Nikozja - zagra w Lyonie z Olympique. Mistrz Cypru w obecnej edycji Champions League, łącznie z kwalifikacjami, ma za sobą 12 spotkań, z których przegrał tylko dwa - w Krakowie z Wisłą w czwartej rundzie eliminacji i ostatnie w fazie grupowej z Szachtarem Donieck, gdy był już pewny awansu.

W tym tygodniu rywalizację o ćwierćfinał rozpoczną też Zenit St. Petersburg i Benfica Lizbona.