Dziennik Gazeta Prawana logo

Włosi cieszą się, że zatrzymali Messiego. Hiszpanie zwalają winę na sędziego

29 marca 2012, 13:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lionel Messi
Lionel Messi/PAP/EPA
"Lionel Messi na strzeleckiej diecie", "Milan zatrzymał fabrykę goli Barcelony" - to niektóre tytuły włoskich gazet po zakończonym remisem 0:0 pierwszym meczu ćwierćfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów między tymi zespołami.

Po raz pierwszy od 29 meczów Champions League drużynie katalońskiej nie udało się strzelić gola. W Hiszpanii media napisały, że przyszedł czas na "otrzeźwienie", zwłaszcza po imponującym 7:1 z Bayerem Leverkusen w poprzedniej rundzie.

Chwalony jest za to bramkarz włoskiej ekipy Christian Abbiati, który zaliczył kilka udanych interwencji i "ratował honor Milanu" - jak napisała "La Gazzetta dello Sport".

Barcelona gra wprawdzie rewanż na własnym stadionie, ale jeśli drużyna z Mediolanu choć raz trafi, w szeregi "Dumy Katalonii" może wkraść się nerwowość.

Kibice czekali na pojedynek jednych z najlepszych piłkarzy świata - Argentyńczyka Lionela Messiego i Szweda Zlatana Ibrahimovica. Bohaterem został jednak Abbiati, który tuż przed końcowym gwizdkiem zaimponował interwencją przy strzale największej gwiazdy rywali.

"Stara gwardia Milanu zamknęła +pchłę+. Messi wysłany na strzelecką dietę" - napisała "La Gazzetta dello Sport".

Trener obrońców trofeum Josep Guardiola podszedł do remisu ze spokojem. "Znamy jakość przeciwników, dlatego z remisu 0:0 musimy być zadowoleni" - powiedział.

Jak każdy Hiszpan narzekał na szwedzkiego sędziego Jonasa Erikssona, który po jednej z interwencji Abbiatiego nie podyktował rzutu karnego.

"To była klarowna jedenastka" - napisała "Marca". Inna hiszpańska gazeta "Mundo Deportivo" uznała, że arbiter nie zauważył dwóch takich momentów, kiedy faulowany był Alexis Sanchez i Carles Puyol.

Zadowoleni z wyniku są przedstawiciele Milanu. - uznał szkoleniowiec Massimilliano Allegri.

dodał Zlatan Ibrahimovic.

Wątpliwości nie ma także pomocnik Clarence Seedorf. "Barca to najsilniejsza drużyna na świecie, ale każda era kiedyś się kończy" - powiedział były reprezentant Holandii.

Pewności siebie dodaje im również fakt, że do składu powinni wrócić narzekający na drobne urazy po środowym meczu Ghańczyk Kevin Prince Boateng, Brazylijczyk Robinho i Alessandro Nesta, a pauzować za kartki nie będzie musiał Holender Mark van Bommel.

Zwycięzca dwumeczu zmierzy się w półfinale z lepszym z pary Chelsea Londyn i Benfika Lizbona. W pierwszym ćwierćfinale w Portugalii było 0:1. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj