Dziennik.pl logo

Manchester City gniótł Real Madryt, ale w półfinale Ligi Mistrzów zagrają "Królewscy" [WIDEO]

17 kwietnia 2024, 23:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Manchester City - Real Madryt
Ruben Dias i Vinicius Junior/PAP/EPA
Piłka nożna jest okrutna. Manchester City praktycznie przez cały mecz miał inicjatywę i rzadko opuszczał połowę Realu Madryt. Jednak w półfinale Ligi Mistrzów zagrają "Królewscy". Goście lepiej wykonywali rzuty karne i dzięki temu awansowali. Po regulaminowych 90. minutach i dogrywce było 1:1. Pierwsze spotkanie w stolicy Hiszpanii zakończyło się remisem 3:3. 

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego piłkarze Manchesteru City mieli nad zawodnikami Realu przewagę psychologiczną. Po pierwsze grali na własnym stadionie, a po drugie w zeszłorocznym meczu półfinałowym zespół Pepa Guardioli pokonał "Królewskich" 4:0. 

Real szybko wyszedł na prowadzenie

Tyle w torii, bo w praktyce goście już w 12. minucie objęli prowadzenie. Real wykorzystał fatalne zachowanie defensywy gospodarzy i Rodrygo na raty z bliska umieścił piłkę w siatce. 

"The Citizens" po stracie gola od razu ruszyli zmasowanego ataku. Gra do końca pierwszej połowy toczyła się głównie na połowie "Królewskich". 

Podopieczni Carlo Ancelottiego często długimi fragmentami byli zamknięci w własnym polu karnym. Jednak dopisywało im szczęście, a graczom Pepa Guardioli brakowało skuteczności. 

Łunin skapitulował niecały kwadrans przed końcem

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Trwała nawałnica Man City. W bramce dwoił się i troił Andrij Łunin. Dominacja miejscowych nie podlegała żadnej dyskusji. Real natomiast ustawił "autobus" w swoim polu karnym i liczył, że uda mu się dowieźć skromne 1:0 dające mu awans do ostatniego gwizdka sędziego. 

Plan ekipy ze stolicy Hiszpanii posypał się w 76. minucie. Wtedy do remisu doprowadził Kevin De Bruyne. W tej sytuacji nie popisał się Antonio Rudiger. Niemiec skiksował i swoim złym zagraniem wyłożył Belgowi piłkę jak na tacy. Gwiazdor Manchesteru City nie mógł tego zmarnować. 

Silva spektakularnie zmarnował rzut karny

Po zdobyciu wyrównującej bramki "Obywatele" nie zdjęli nogi z gazu. Cały czas dociskali pedał chcąc jeszcze w regulaminowym czasie gry przechylić szalę awansu na swoją stronę. To jednak się nie udało i arbiter zarządził dogrywkę. 

Dodatkowe 30. minut gry również nie rozstrzygnęło losów awansu. O wszystkim zdecydowały rzuty karne. Lepiej egzekwowali je goście, którzy wygrali je 4:3 i obrońca trofeum sprzed roku odpadł w ćwierćfinale. 

W ekipie Realu w konkursie jedenastek pomylił się tylko Luka Modric. Chorwat strzelił fatalnie i Ederson nie miał problemów z obroną. Natomiast w drużynie Man City pechowcami okazali się Bernardo Silva i Mateo Kovacic. Ten pierwszy zrobił coś niewytłumaczalnego. Portugalczyk po prostu podał piłkę w ręce Łunina. Bramkarz Realu nawet nie musiał ruszać się z miejsca. 

Liga Mistrzów dla Bayernu ostatnią szansą na trofeum 

W drugim środowym ćwierćfinale Bayern Monachium pokonał na własnym stadionie Arsenal Londyn 1:0. Gola na wagę awansu dla mistrzów Niemiec w 63. minucie strzelił Joshua Kimmich. 

Pierwszy mecz pomiędzy tymi zespołami zakończył się remisem 2:2. Dla Bawarczyków Champions League jest ostatnią okazją na zdobycie jakiegoś trofeum w tym sezonie. Bayern już dawno odpadł z krajowego pucharu, a w miniony weekend stracił mistrzowski tytuł na rzecz Bayeru Leverkusen.

Bayern Monachium - Arsenal Londyn
Gabriel Jesus i Jamal Musiala/ANNA SZILAGYI

We wtorek poznaliśmy pierwszą parę półfinałów Ligi Mistrzów. Zmierzą się w niej piłkarze Paris Saint-Germain, którzy wyeliminowali Barceloną i Borussii Dortmund, którzy okazali się lepsi w dwumeczu od Atletico Madryt. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGKS Katowice odrobił straty i awansował do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj