Betis próbował, ale Barcelonie nie dał rady
Barcelona dwukrotnie wychodziła na prowadzenie. W 10. minucie efektownym, technicznym uderzeniem z dystansu popisał się Lamine Yamal, ale w 27. wyrównał Argentyńczyk Valentin Gomez.
Później Rodri (43.) i Brazylijczyk Gabriel Jesus (51.) doprowadzili do wyniku 3:1 dla gości. Betis nie złożył broni i zmniejszył stratę po bramce Marokańczyka Abde Ezzalzoulego (53.), ale dwubramkową przewagę przywrócił Eric Garcia (62.). Wynik ustalił Dani Olmo (81.).
VAR anulował dwa gole
Trzeci w tabeli Betis, który w ostatnich tygodniach pokonał m.in. Real Madryt, sprawił wiele problemów także liderowi. Spotkanie było toczone w szybkim tempie, nie brakowało groźnych sytuacji pod bramkami obu drużyn. Obie miały też po jednym golu anulowanym po analizie VAR.
Było też wiele spięć i przepychanek. Po jednej z takich konfrontacji w 54. minucie sędzia pokazał czerwoną kartkę urugwajskiemu pomocnikowi Facundo Bernalowi, który uderzył głową Yamala. Hiszpan zobaczył żółtą za prowokowanie rywala.
W 70. min z ławki rezerwowych na boisko wszedł najlepszy strzelec gości Raphinha. Brazylijczyk, który z 12 trafieniami jest najskuteczniejszy w całej lidze, pauzował od końcówki września, kiedy doznał urazu mięśniowego w towarzyskim meczu reprezentacji narodowej.
Baecelona postraszyła Real przed El Clasico
Barcelona poprawiła swoją średnią liczbę goli na mecz, która przed tym weekendem wynosiła 4,3. W 11 spotkaniach zdobyła łącznie 48. w La Liga ma komplet 27 punktów, o pięć więcej od Atletico Madryt, które wcześniej w sobotę pokonało na wyjeździe Espanyol Barcelona 1:0. Betis z 19 jest trzeci, ale w niedzielę może go wyprzedzić czwarty Real Madryt - 18 pkt. "Królewscy" zagrają u siebie z piątą Sevillą (14 pkt).
W niedzielę 25 października dojdzie do El Clasico, czyli spotkania Barcelony z Realem, którego gospodarzem będą Katalończycy. Wcześniej czeka ich starcie w Lidze Mistrzów z broniącym trofeum Paris Saint-Germain.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
