Juventus znalazł się w trudnej sytuacji pod koniec pierwszej połowy, gdy polski bramkarz w ciągu dwóch minut skapitulował po strzałach Kolumbijczyka Duvana Zapaty i Belga Timothy'ego Castagne.

W drugiej połowie mistrz Włoch mocniej nacisnął na rywali, ale nie przyniosło to skutku, a na dodatek w 86. minucie stracił trzeciego gola. Mattia De Sciglio zbyt krótko podawał do Szczęsnego, piłkę przejął Zapata, minął Polaka i ustalił wynik.

Mecz z ławki rezerwowych gospodarzy oglądał Arkadiusz Reca.

Juventus, który w 21 kolejkach Serie A nie poniósł porażki i zdecydowanie prowadzi, triumfował w rozgrywkach o Puchar Włoch 13-krotnie, w tym w czterech ostatnich latach. Atalanta, siódma w tabeli ekstraklasy, po trofeum sięgnęła tylko raz - w 1963 roku.

W półfinale Atalanta zagra z Fiorentiną, która wcześniej rozbiła we Florencji Romę 7:1. Hat-trick zaliczył Federico Chiesa, dwie bramki zdobył Argentyńczyk Giovanni Simeone, a po jednej Kolumbijczyk Luis Muriel i Marco Benassi. Honorowego gola dla gości strzelił Serb Aleksandar Kolarov. Piłkarze z Rzymu grali w dziesiątkę od 72. minuty, gdy czerwoną kartkę otrzymał Bośniak Edin Dżeko, ale przegrywali już wtedy 1:4.

"To najtrudniejszy dzień w mojej karierze dyrektora sportowego. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłem i mogę tylko przeprosić wszystkich fanów Romy" - powiedział po spotkaniu Hiszpan Monchi.

"Jestem zdegustowany, ale nie podam się do dymisji" - przyznał z kolei trener Eusebio Di Francesco, którego posada może być zagrożona, jeśli w niedzielę jego piłkarze nie wygrają w lidze z sąsiadem z tabeli - AC Milan.

Mediolańczycy wywalczyli awans do półfinału we wtorek, pokonując na San Siro drużynę Napoli 2:0. Obie bramki zdobył Krzysztof Piątek, nad którym rozpływają się włoskie media. Polak rozgrywał dopiero drugi mecz w barwach Milanu, a pierwszy w podstawowym składzie.

W półfinale Milan zagra ze zwycięzcą czwartkowego meczu Inter Mediolan - Lazio Rzym.