Kane, który w 2018 roku walnie przyczynił się do awansu Anglików do półfinału mistrzostw świata w Rosji, pojawił się w sobotę na boisku po sześciu tygodniach przerwy.

W 65. minucie doprowadził do stanu 1:1 w meczu z Burnley (rywale prowadzili po golu Nowozelandczyka Chrisa Wooda), ale siedem minut przed końcem spotkania zwycięstwo gospodarzom zapewnił Ashley Barnes.

Tottenham pozostał na trzecim miejscu z dorobkiem 60 punktów, Burnley FC awansował na trzynaste (30 pkt).

W spotkaniu AFC Bournemouth z Wolverhampton Wanderers w bramce gospodarzy wystąpił Artur Boruc.

Jego zespół prowadził od 14. minuty po golu z rzutu karnego Norwega Joshuy Kinga, jednak w 83. wyrównał - również z "jedenastki" - Raul Jimenez. Polski golkiper rzucił się w kierunku prawego słupka swojej bramki, a Meksykanin kopnął dość lekko po ziemi w inną stronę.

Krótko później zespół Bournemouth mógł ponownie wyjść na prowadzenie. King po raz drugi w tym meczu wykonywał rzut karny, jednak tym razem nie trafił w bramkę.

W doliczonym czasie gry Boruc został upomniany żółtą kartką.

W tabeli zespół Polaka jest dziesiąty (34), a "Wilki" - ósme (40).

Dzień wcześniej dziewiąty West Ham United, w którego bramce stał Łukasz Fabiański, pokonał przed własną publicznością lokalnego rywala Fulham Londyn 3:1

Najciekawsze spotkanie tej kolejki odbędzie się w niedzielę. O godz. 15.05 Manchester United podejmie na Old Trafford ekipę Liverpoolu, która obejmie prowadzenie w tabeli, jeśli wywalczy przynajmniej punkt.

Broniący tytułu Manchester City swoje spotkanie tej kolejki (z Evertonem 2:0) rozegrał awansem, ponieważ w niedzielę zagra z Chelsea Londyn w finale Pucharu Ligi.