Podopieczni Norwega Ole Gunnara Solskjaera, który w czwartek podpisał z Manchesterem United trzyletni kontrakt, objęli prowadzenie w 13. minucie po strzale z dystansu Scotta McTominaya. Niespełna kwadrans później wyrównał Portugalczyk Diogo Jota.

Reklama

W 57. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył zawodnik gości Ashley Young i Manchester musiał radzić sobie w dziesiątkę. Nie udało mu się jednak utrzymać remisu - po zamieszaniu podbramkowym w 73. minucie do własnej siatki piłkę posłał Chris Smalling.

Wolverhampton jest w tym sezonie solą w oku faworytów. W 12 meczach z rywalami z tak zwanej "wielkiej szóstki", do której należą Manchester City, Manchester United, Liverpool, Arsenal Londyn, Chelsea Londyn i Tottenham Hotspur, "Wilki" poniosły tylko trzy porażki. W tym sezonie wyeliminowały z Pucharu Anglii m.in. Liverpool i właśnie "Czerwone Diabły".

Porażka podopiecznych Solskjaera to dla nich duży cios w walce o miejsce w pierwszej czwórce, premiowane awansem do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po 32 meczach "ManU" ma 61 punktów i zajmuje piąte miejsce. Tyle samo ma czwarty Tottenham, który z kolei traci dwa "oczka" do Arsenalu. Oba londyńskie kluby mają do rozegrania jeszcze po jednym zaległym spotkaniu, podobnie jak mająca 60 pkt szósta Chelsea. Zespół Wolverhampton zgromadził 47 pkt i jest na siódmej pozycji.

Fulham ma po 33 spotkaniach 17 punktów, a do strefy dającej utrzymanie traci już 16. Znanych jest już zatem dwóch spadkowiczów - w miniony weekend szansę na utrzymanie w elicie straciła też zamykająca tabelę ekipa Huddersfield Town.

Liderem jest Liverpool - 79 pkt. "The Reds" spadną jednak na drugie miejsce, jeśli w środę swój zaległy mecz z Cardiff City wygra Manchester City - 77 pkt.