Wydarzeniami z meczu w Turynie śmiało można byłoby obdzielić kilka innych spotkań. W 62. minucie piłkarze "Starej Damy" prowadzili już 3:0, a gole strzelili kolejno Brazylijczyk Danilo, Argentyńczyk Gonzalo Higuain i słynny Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

W tym momencie chyba mało kto przypuszczał, że w ciągu kwadransa goście... doprowadzą do wyrównania. A jednak tak się stało. Osłabiona brakiem poważnie kontuzjowanego Giorgio Chielliniego defensywa Juventusu nie była w stanie zatrzymać naporu rywali.

Do bramki Szczęsnego - między 66. i 81. minutą - trafili Grek Kostas Manolas, Meksykanin Hirving Lozano (sprowadzony kilka dni wcześniej z PSV Eindhoven) oraz Giovanni Di Lorenzo, choć ten ostatni gol był raczej pechową interwencją jednego z obrońców Juventusu.

Przy bramce Lozano ładną asystę zaliczył grający cały mecz Zieliński.

Po golu na 3:3 nie skończyły się emocje. Już w doliczonym czasie gry senegalski obrońca Napoli Kalidou Koulibaly, uznawany za jednego z najlepszych defensorów włoskiej ekstraklasy, tak pechowo wybijał piłkę, że pokonał własnego bramkarza. Kuriozalny gol zapewnił Juventusowi drugie zwycięstwo w sezonie.

Z powodu kontuzji w ekipie z Neapolu zabrakło Arkadiusza Milika.

Wcześniej w sobotę Milan pokonał Brescię 1:0 po golu w 12. minucie reprezentanta Turcji Hakana Calhanoglu.

Wciąż bez gola w sezonie pozostaje Krzysztof Piątek. Polski napastnik Milanu tym razem zaczął jako rezerwowy, a na boisku pojawił się w 61. minucie, zmieniając Portugalczyka Andre Silvę.