Ten sezon ma na razie nietypowy przebieg. Dyktujący zwykle warunki w tabeli Real, Barcelona i Atletico Madryt nie wypracowały sobie dotychczas przewagi nad pozostałymi rywalami.

Wprawdzie Real jest w tym sezonie jeszcze niepokonany, ale miał trzy remisy. Zgromadził 15 punktów, Granada i Atletico mają po 14, a dalej sklasyfikowane są Barcelona, Real Sociedad i Sevilla - po 13.

Co więcej, choć w ekstraklasie Real prowadzi, zawodzi w Lidze Mistrzów. Po dwóch kolejkach ma zaledwie punkt, uratowany zresztą w końcówce wtorkowego meczu u siebie z Club Brugge (2:2). Dwa tygodnie wcześniej "Królewscy" przegrali z Paris Saint-Germain 0:3, nie oddając ani jednego celnego strzału.

"W Realu jest tak, że nikt nie ma prawa popełnić błędu. Mamy ciągle strzelać gole, a i tak będzie się nas krytykować. Ale skoro jutro bierzemy udział w meczu, w którym lider gra z wiceliderem, to nie jest tak źle" - powiedział francuski trener Zinedine Zidane.

Broniąca tytułu Barcelona lepiej radzi sobie w Champions League - ma cztery punkty po remisie z Borussią Dortmund 0:0 i wygranej z Interem Mediolan 2:1 - za to miała już dwie "wpadki" w lidze. Na inaugurację przegrała z Athletic Bilbao 0:1, a przed dwoma tygodniami uległa Granadzie 0:2.

Wiele wskazuje na to, że w końcu do dyspozycji i w coraz lepszej formie są Argentyńczyk Lionel Messi i Urugwajczyk Luis Suarez. Obaj zmagali się z kontuzjami od początku sezonu, ale w środę Suarez zdobył oba gole w meczu z Interem, a Messi asystował przy jednym z nich.

"Naprawdę potrzebowaliśmy wygrać to spotkanie, jesteśmy w trudnej grupie. Na razie jestem bardzo zmęczony, ale zadowolony, że rozegrałem swój pierwszy cały mecz w tym sezonie. Jeszcze brakuje mi trochę rytmu" - przyznał Messi.

Spotkanie Realu z Granadą zaplanowano na sobotę na godzinę 16, a Barcelona zmierzy się na Camp Nou z Sevillą w niedzielę o 21. Z kolei o 16 Atletico zagra na wyjeździe z Realem Valladolid.