Teoretycznie potyczka Milanu z Napoli powinna być szlagierem włoskiej ekstraklasy piłkarskiej, ale obecnie oba zespoły są pogrążone w kryzysie i próżno ich szukać w ligowej czołówce.

Po sobotnim meczu na San Siro humory w obu ekipach raczej się nie poprawiły, remis niewiele im daje. Losy spotkania rozstrzygnęły się bardzo szybko. Na gola głową w 24. minucie sprowadzonego latem do Napoli Meksykanina Hirvinga Lozano odpowiedział pięć minut później efektownym strzałem z ok. 17 metrów Giacomo Bonaventura.

Kibice Milanu mają coraz mniej cierpliwości. Kiedy w 85. minucie z boiska schodził Krzysztof Piątek, polskiego napastnika pożegnały gwizdy. Bohater poprzedniego sezonu w ekipie "Rossonerich", w obecnym jest mniej skuteczny - strzelił tylko trzy gole, z czego dwa z rzutów karnych.

W ekipie gości cały mecz rozegrał Piotr Zieliński, zabrakło natomiast Arkadiusza Milika, który z powodu kontuzji nie wystąpił też w niedawnych meczach eliminacji Euro 2020 z Izraelem (2:1) i Słowenią (3:2).

Milan, który w trzech ostatnich meczach zdobył tylko punkt, ma ich łącznie 14 i zajmuje 13. miejsce. Z kolei Napoli po serii pięciu spotkań bez zwycięstwa (cztery remisy i porażka) jest siódme - 20 pkt.

Liderem z 35 punktami jest walczący o dziewiąty z rzędu tytuł Juventus. Drużyna Szczęsnego w sobotę miała ciężką przeprawę w Bergamo z niewygodnym dla siebie rywalem. W poprzednim sezonie turyńczycy nie potrafili pokonać Atalanty - w lidze padły dwa remisy, a w Coppa Italia górą była ekipa z Bergamo (3:0).

W sobotę obrońcy tytułu przegrywali od 56. minuty 0:1 po golu Niemca Robina Gosensa. Mogli nawet wyżej, ale w pierwszej połowie Gambijczyk Musa Barrow nie wykorzystał "jedenastki" - trafił w poprzeczkę.

"Po rzucie karnym straciliśmy głowy, myśląc o wszystkim oprócz gry w piłkę. Pozwoliliśmy Atalancie przejąć totalną kontrolę nad meczem" - przyznał trener Juventusu Maurizio Sarri.

Końcówka spotkania należała jednak do gości, którym zwycięstwo zapewnili Argentyńczycy. W 74. i 82. minucie dwie bramki zdobył Gonzalo Higuain, a wynik ustalił w doliczonym czasie gry Paulo Dybala.

W ekipie "Starej Damy" zabrakło z powodów zdrowotnych Portugalczyka Cristiano Ronaldo. "Mam nadzieję, że wróci na wtorkowy mecz Ligi Mistrzów (z Atletico Madryt - PAP)" - przyznał Sarri.