Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwsze pół godziny w Bundeslidze. Piątek zadebiutował w Hercie

31 stycznia 2020, 22:26
[aktualizacja 31 stycznia 2020, 22:25]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krzysztof Piątek i Juergen Klinsmann
Krzysztof Piątek i Juergen Klinsmann/PAP/EPA
Krzysztof Piątek wszedł na boisko w 63. minucie i zadebiutował w Bundeslidze w drużynie Herthy Berlin. Piłkarze ze stolicy Niemiec na własnym stadionie zremisowali bezbramkowo z Schalke 04.

Polski napastnik zmienił Mariusa Wolfa, nie miał jednak wielu okazji, by zaprezentować swoje snajperskie umiejętności. Reprezentant Polski pokazał się z dobrej strony, m.in. po rzucie rożnym oddał minimalnie niecelny strzał głową.

Piątek 4,5-letni kontrakt z Herthą podpisał w czwartek wieczorem i już przez niemiecką pracę okrzyknięty został "nowym Lewandowskim". Teraz będzie musiał to też udowodnić na murawie, bo prowadzona przez Juergena Klinsmanna stołeczna drużyna wiąże z nim duże nadzieje. 

Swój strzelecki bilans będzie chciał w sobotę poprawić Robert Lewandowski. Kapitan polskiej reprezentacji zmierza po piąty tytuł króla strzelców Bundesligi. Z dorobkiem 21 trafień jest liderem zestawienia, ale tylko jednym golem ustępuje mu Timo Werner z RB Lipsk. Przeciwko FSV Mainz "Lewy" jest jednak nadzwyczaj skuteczny - w 18 występach uzyskał 15 goli.

Trudno przypuszczać, żeby Mainz, które przegrało pięć z sześciu poprzednich ligowych meczów, a w tym sezonie jeszcze nie zremisowało, stawiło opór rozpędzonej maszynie, jaką jest teraz Bayern. Bawarczycy zaczęli pogoń za Lipskiem i jak na razie świetnie im to wychodzi. Pod wodzą trenera Hansiego Flicka drużyna z Monachium wygrała 10 z 12 meczów.

Znacznie trudniejsze zadanie ma przed sobą RB Lipsk. Na własnym stadionie podejmie trzecią w tabeli Borussię Moenchengladbach. Te zespoły dzielą tylko dwa punkty.

Na spotkanie z Borussią w Dortmundzie doczekać nie mogą się piłkarze i sztab szkoleniowy Unionu Berlin.  - powiedział trener Urs Fischer.

Kibice BVB czekają na kolejny występ niesamowitego Erlinga Haalanda. Norweg niedawno przeprowadził się do Dortmundu, a już zdołał w dwóch meczach strzelić pięć bramek. Biorąc pod uwagę, że w żadnym z nich nie wyszedł w podstawowej jedenastce, jego wyczyn jest jeszcze bardziej imponujący. Teraz wszyscy mają nadzieję, że 19-latek znajdzie się na murawie od pierwszej minuty.

W bramce Unionu Berlin spróbuje go powstrzymać Rafał Gikiewicz. Z kolei barwy BVB reprezentuje obrońca Łukasz Piszczek.

Union jako beniaminek radzi sobie przyzwoicie. Zajmuje 11. miejsce w tabeli i nie ustępuje bardziej doświadczonym i bogatszym klubom. Z kolei po przyjściu Haalanda w Borussii odżyły marzenia o mistrzostwie. Na razie Borussia jest czwarta, a do Lipska traci cztery punkty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj