Grzegorz Krychowiak po przeprowadzce do Rosji szybko stał się jednym z liderów Lokomotiwu Moskwa. Często w trakcie gry pokrzykuje na swoich kolegów. Polak ma tak wielki autorytet w klubie, że nie bał się w czasie meczu zrugać nawet własnego trenera.
Jurij Siemin podczas ligowego pojedynku z Zenitem Sankt Petersburg aż kipiał na ławce rezerwowych. Szkoleniowcowi drużyny ze stolicy Rosji od samego początku nie podobały się decyzje arbitra. Co chwila je kwestionował krzycząc i machając rękoma przy linii bocznej. Nawet żółta karta pokazana przez sędziego go nie ostudziła. Dopiero ostra reprymenda z ust Krychowiaka podziałała.
Niestety nie na długo. Tuż przed końcem pierwszej części gry Semin znów wpadł w szał. Tym razem arbiter odesłał go na trybuny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz