Jurij Siemin podczas ligowego pojedynku z Zenitem Sankt Petersburg aż kipiał na ławce rezerwowych. Szkoleniowcowi drużyny ze stolicy Rosji od samego początku nie podobały się decyzje arbitra. Co chwila je kwestionował krzycząc i machając rękoma przy linii bocznej. Nawet żółta karta pokazana przez sędziego go nie ostudziła. Dopiero ostra reprymenda z ust Krychowiaka podziałała.

Reklama

Niestety nie na długo. Tuż przed końcem pierwszej części gry Semin znów wpadł w szał. Tym razem arbiter odesłał go na trybuny.