Gikiewicz rozegrał całe spotkanie i został ukarany żółtą kartką, ale nie był w stanie zachować czystego konta. To beniaminek wyszedł w Leverkusen jako pierwszy na prowadzenie. Strzelcem w 39. minucie był Marcus Ingvartsen. Punktem zwrotnym była czerwona kartka dla Christophera Lenza w 71. minucie. Wówczas w drużynie z Berlina wszystko się posypało. Minutę później był już remis po golu Karima Bellarabiego (72). Później na listę strzelców wpisali się jeszcze Charles Aranguiz (86) i Moussa Diaby (90+1).

Reklama

Po pierwszym kwadransie gry doszło do nieprzyjemnego zdarzenia na trybunach. Zasłabł jeden z kibiców. Udzielono mu natychmiastowej pomocy, doszło do akcji reanimacyjnej i jak podał później klub w komunikacie, kibic żyje, ale znajduje się w szpitalu. Od 15. minuty na stadionie panowała cisza i trwała przez pół godziny. Nie dopingowali ani kibice Bayeru, ani Unionu.

Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Człowiek właśnie w takich momentach zaczyna rozumieć, jak mało istotny jest futbol i co tak naprawdę ma znaczenie - skomentował reprezentant Niemiec Kai Havertz.

We Frankfurcie zainteresowanie - poza meczem - wzbudził także wywieszony na trybunach transparent. Kibice zwrócili się do trenera Adi Huettera: "Adi, jeśli będziesz potrzebować przerwy w grze, daj znać". To nawiązanie do sytuacji, jaka miała miejsce w ostatniej kolejce Bundesligi. Na licznych stadionach pojawiały się plakaty obrażające właściciela Hoffenheim Dietmara Hoppa. Sędziowie przerywali wówczas spotkania.

To jednak nie była jedyna środowa akcja kibiców. Na obu stadionach było słychać okrzyki dezaprobaty w stosunku do władz ligi, która zapowiedziała ostrą walkę z pseudokibicami. "Działacze są najgorszą twarzą futbolu, a nie fani" - głosił jeden z transparentów.

Spotkanie we Frankfurcie skończyło wynikiem 2:0 dla Eintrachtu. Bramki strzelili Portugalczyk Andre Silva z rzutu karnego w 45+6. minucie oraz Japończyk Daichi Kamada w 60.

Losowanie par półfinałowych odbędzie się w niedzielę, mecze zaplanowano na 21 i 22 kwietnia.