Kucharski najpierw pilotował transfer "Lewego" ze Znicza Pruszków do Lecha Poznań. Później pomagał mu przy przejściu do Borussii Dortmund i Bayernu Monachium.

Reklama

Długoletnia współpraca niespodziewanie zakończyła się w lutym 2018 roku. Mówię o tym pierwszy raz publicznie. To dziś może brzmieć absurdalnie, ale decydującym momentem był ten, kiedy podpisał nową umowę z Bayernem, największą w historii polskiego sportu (100 milionów euro za pięć lat gry). Wtedy to Robert zażądał ode mnie dodatkowych pieniędzy z mojej prowizji. Gdy się nie zgodziłem, postanowił zrezygnować ze współpracy. Wiem, że to nieporozumienie było kluczowe, może przelało czarę goryczy między nami. Wiedziałem już, że jeśli mamy w stresie i pretensjach funkcjonować, to raczej nie ma to sensu. Starałem się zdobyć jego zaufanie, to się chyba jednak ostatecznie nie udało - ujawnił w programie "Futbolownia" Kucharski.