Liverpool jest niepokonany w Premier League na swoim stadionie od kwietnia 2017 roku, od 66 meczów. W środę tę passę podtrzymał, choć podopiecznym Niemca Juergena Kloppa nie przyszło to łatwo.

Reklama

"The Reds" objęli prowadzenie w szczęśliwych okolicznościach - po uderzeniu Egipcjanina Mohameda Salaha w 26. minucie piłka odbiła się od belgijskiego obrońcy "Kogutów" Toby'ego Alderweirelda, co zupełnie zmyliło bramkarza gości Francuza Hugo Llorisa. Kilka chwil później po prostopadłym podaniu Argentyńczyka Giovaniego Lo Celso do wyrównania doprowadził Koreańczyk Son Heung-Min.

W drugiej połowie swoje okazje mieli zawodnicy Tottenhamu - po strzale Holendra Stevena Bergwijna piłka odbiła się od słupka, a Harry Kane minimalnie chybił po uderzeniu z ostrego kąta. Czołowy angielski napastnik nie wykorzystał też innej dogodnej okazji, gdy z bliska nieczysto główkował i nie trafił w bramkę.

W końcowych minutach decydujący cios zadali gospodarze. Z rzutu rożnego dośrodkował Szkot Andrew Robertson, a głową piłkę do siatki posłał Brazylijczyk Roberto Firmino.

Liverpool ma 28 punktów i wyprzedza o trzy środowego rywala, który zajmuje drugie miejsce. Dalej sklasyfikowane są ekipy Southampton i Leicester City - po 24 pkt.

Southampton znalazł się na podium dzięki remisowi na wyjeździe z Arsenalem Londyn 1:1. W ekipie gości cały mecz rozegrał Jan Bednarek, który w pierwszej połowie zobaczył żółtą kartkę. Piłkarze Leicester City przegrali z kolei u siebie z Evertonem 0:2.

Siódme miejsce z dorobkiem 21 punktów zajmuje West Ham United. W środowych derbach Londynu "Młoty" zremisowały u siebie z Crystal Palace 1:1. Łukasza Fabiańskiego pokonał w 34. minucie Belg Christian Benteke, który zresztą nie dokończył tego meczu, bo w 70. sędzia pokazał mu drugą żółtą kartkę. Remis gospodarzom uratował Francuz Sebastien Haller (55.).

Udany dzień miał beniaminek Leeds United. Mimo że przegrywał u siebie z Newcastle United 0:1, ostatecznie zwyciężył 5:2 i awansował na 13. miejsce z dorobkiem 17 punktów - takim samym, jak środowy rywal. Asystujący przy jednym z goli dla gospodarzy Klich grał do 89. minuty.