Dziennik Gazeta Prawana logo

Piątek strzelił gola w debiucie. Drągowski "wyleciał" z boiska

13 stycznia 2022, 21:42
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Krzysztof Piątek (z lewej)
<p>Krzysztof Piątek (z lewej)</p>/PAP/EPA
Krzysztof Piątek zdobył bramkę w debiucie w Fiorentinie, a jego zespół pokonał na wyjeździe Napoli 5:2 po dogrywce i awansował do ćwierćfinału piłkarskiego Pucharu Włoch. W pierwszej polowie czerwoną kartką zobaczył bramkarz gości Bartłomiej Drągowski, ale rywale kończyli w... dziewiątkę.

Siedem goli, trzy czerwone kartki, dogrywka - emocjami z meczu 1/8 finału w Neapolu można byłoby obdzielić kilka innych spotkań.

Piątek zaczął na ławce

W ekipie Napoli z powodu zakażenia koronawirusem zabrakło Piotra Zielińskiego. Wśród rezerwowych na ławce gospodarzy był młody bramkarz Hubert Idasiak.

Natomiast w Fiorentinie między słupkami stanął wracający do gry po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją Bartłomiej Drągowski, a sprowadzony niedawno z Herthy Berlin Krzysztof Piątek zaczął na ławce rezerwowych.

Bramkarz reprezentacji Polski w doliczonym czasie pierwszej połowy gry musiał opuścić boisko - za faul taktyczny poza polem karnym zobaczył czerwoną kartkę.

W tym momencie było 1:1. Gola dla Fiorentiny zdobył utrzymujący znakomitą formę strzelecką Serb Dusan Vlahovic, a wyrównał Belg Dries Mertens.

W 57. minucie Fiorentina ponownie objęła prowadzenie, tym razem po golu obrońcy Cristiano Biraghiego.

Polak trafił w dogrywce

W 73. min szansę debiutu w zespole z Florencji otrzymał Piątek, zastępując Vlahovica.

Kiedy wydawało się, że wynik już się nie zmieni, w doliczonym czasie gry (90+5.) Napoli wyrównało - gola strzelił Andrea Patagna.

Co ciekawe, gospodarze grali wówczas już w... dziewiątkę, bowiem czerwone kartki zobaczyli wprowadzeni w drugiej połowie Meksykanin Hirving Lozano (w 84. minucie) i Hiszpan Fabian Ruiz (90+3.).

O losach rywalizacji musiała więc rozstrzygnąć dogrywka. W niej grający w przewadze piłkarze Fiorentiny strzelili aż trzy gole. Kolejno - Lorenzo Venuti w 105., Piątek w 108. minucie oraz tuż przed końcem doliczonego czasu Youssef Maleh.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLewandowski poleciał do Mediolanu. Wiadomo, co tam robił »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj