"Młoty" bardzo słabo rozpoczęły sezon i przed tą kolejką zajmowały ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym i bilansem goli 0-5. W niedzielę też nie były zdecydowanie lepsze od gospodarzy, ale dopisało im szczęście - jedyny gol padł w 74. minucie, gdy Hiszpan Pablo Fornals pokonał argentyńskiego bramkarza Emiliano Martineza dzięki przypadkowemu odbiciu piłki przez obrońcę miejscowych Ezrę Konsę.

Reklama

Konsa wcześniej sam wpisał się na listę strzelców, ale jego gola nie uznano po analizie VAR. Zespół sędziowski orzekł, że wcześniej piłka opuściła plac gry.

"Premier League jest bardzo ciężka w tej chwili, różnice między zespołami są niewielkie, mecze są zacięte. Taki był też ten dzisiejszy. Każda wygrana na wyjeździe to dobry wynik. Wolałbym, żeby osoby spoza klubu skupiły się raczej na tym, jak udane było dla nas ostatnie dwa i pół roku" - powiedział trener londyńczyków David Moyes.

Podczas gdy Szkot w końcu ma powody do optymizmu, zaniepokojony może być szkoleniowiec drużyny Casha Steven Gerrard. Aston Villa również przegrała trzy z czterech spotkań ligowych w tym sezonie, a jej kolejnymi rywalami będą lider tabeli Arsenal Londyn i broniący tytułu Manchester City. Jakby tego było mało, w drugiej połowie niedzielnego meczu kontuzji doznał lider drużyny - Brazylijczyk Philippe Coutinho.

Reklama

"Jestem bardzo rozczarowany wynikiem. Nie mamy wystarczająco dużo punktów i podzielam frustrację naszych kibiców oraz zawodników. Trzeba działać szybko, nie możemy się nad sobą użalać, tylko poprawić się tak szybko, jak to możliwe" - powiedział Gerrard.

W innym niedzielnym spotkaniu piłkarze Wolverhampton Wanderers zremisowali u siebie z Newcastle United 1:1, tracąc bramkę na remis w 90. minucie. Z kolei Tottenham Hotspur pokonał na wyjeździe beniaminka Nottingham Forest 2:0 i awansował na trzecią pozycję w tabeli z 10 punktami.

Reklama

Tradycyjnie nie zawiódł Harry Kane, który zdobył obie bramki. Anglik mógł skompletować hat-trick, jednak w 56. minucie nie wykorzystał rzutu karnego.

Sporo na angielskich boiskach działo się w sobotę. Najwięcej w Liverpoolu, gdzie "The Reds" odnieśli pierwsze w tym sezonie ligowe zwycięstwo, pokonując u siebie AFC Bournemouth 9:0. To wyrównanie rekordu Premier League - takim wynikiem w przeszłości dwukrotnie zwyciężył Manchester United (nad Ipswich Town i Southampton) i raz Leicester City (także nad "Świętymi").

"Dajcie znać, jeśli potrzebujecie pogadać..." - napisano na oficjalnym koncie Southampton na Twitterze w wiadomości adresowanej do AFC Bournemouth.

Ciekawie było także w Manchesterze, gdzie Crystal Palace prowadziło z City 2:0, ale ostatecznie to mistrz Anglii zwyciężył 4:2. Pierwszym hat-trickiem na Wyspach popisał się Norweg Erling Haaland.

"The Citizens" są na drugiej pozycji w tabeli z 10 punktami. Kolejne lokaty, również z 10 punktami, zajmują Tottenham i Brighton. Kompletem zwycięstw może pochwalić się jedynie Arsenal Londyn, który w sobotę wygrał w derbach z Fulham 2:1.