Dziennik Gazeta Prawana logo

Norweskie puby rezygnują z pokazywania meczów Premier League

28 sierpnia 2022, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bramkarz Bournemouth Mark Travers
<p>Bramkarz Bournemouth Mark Travers</p>/PAP/EPA
Norweskie puby po kilkudziesięciu latach tradycji masowo rezygnują z pokazywania meczów angielskiej ekstraklasy piłkarskiej, z powodu dramatycznego wzrostu opłat za prawa do udostępniania sygnału w lokalach gastronomicznych.

Angielski futbol uzyskał w Norwegii ogromną popularność w latach 1969-1995, kiedy kanał telewizji publicznej NRK transmitował co sobotę mecze angielskiej ligi, które były na liście zakładów norweskiego totalizatora sportowego. Później, kiedy prawa do transmisji stały się droższe, przejął je finansowany z reklam kanał prywatny TV2, a od sezonu 2022/23 jest to Nordic Entertainment Group (Nent).

Tradycją norweskich kibiców stało się w latach 90. oglądanie meczów Premier League w pubach ze względu na ilość norweskich piłkarzy grających w angielskich klubach. Od 1992 roku było ich aż 74 i mecze, w których grali Ole Gunnar Solskjaer, Tore Andre Flo, John Carew, Henning Berg czy John Arne Rise zapełniały lokale.

Dzisiaj kibice przychodzą na mecze, w których gra Martin Oedegaard z Arsenalu, a Erling Haaland, nowy napastnik Manchesteru City miał być gwarantem rekordowej sprzedaży piwa.

- powiedział Odd Cram właściciel pubu "Kroa" w Horten dziennikowi internetowemu "Nettavisen".

Nent wprowadził opłaty za prawo do pokazywania meczów uzależnione od pojemności baru, pubu czy restauracji.

Dla tych z 80 miejscami siedzącymi i więcej wynosi ona obecnie ok. 50 tysięcy euro za rok. Nie ma też rozgraniczenia geograficznego i puby w dużych miastach i tych najmniejszych muszą płacić tyle samo. Dla abonenta prywatnego opłata wynosi 65 euro miesięcznie, co dla przeciętnego Norwega jest stosunkowo dużo, gdyż musi płacić państwowy abonament telewizyjny i opłatę za telewizję kablową.

- skomentował właściel pubu "Saxon King" Thomas Larsen Nyborg, który w dalszym ciągu pokazuje mecze.

- dodał.

Larsen Nyborg i Cram uważają, że pierwszą ofiarą wzrostu opłat padną puby w mniejszych miejscowościach natomiast te w dużych miastach jak Oslo, Bergen czy Stavanger, gdzie klientów jest o wiele więcej, jeszcze jakiś czas przetrzymają, jednak nie będzie to wieczne i puby skończą z pokazywaniem meczów Premier League jeden po drugim – to czysta ekonomia. Stały się zbyt drogie, a samo piwo ich nie sfinansuje.

Zbigniew Kuczyński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGórnik Zabrze przegrał bitwę, ale nie stracił szans na awans do Ligi Mistrzów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj