Finał okazał się fantastycznym widowiskiem. Kibice obejrzeli kapitalną grę i aż siedem goli. Pięć z nich strzelili piłkarze . Dzięki temu trofeum pojechało wraz z nimi do stolicy Katalonii.
Lewandowski miał więcej powodów do zadowolenia od Szczęsnego
W pojedynku zod pierwszej minuty w składzieobecni byli dwaj Polacy, ale tylko jeden z nich przebywał na boisku do końca meczu. W tym czasie zaliczył kolejno asystę, gola i żółtą kartkę.
Natomiast ostatnie 35 minut meczu oglądał już w szatni. Polak został do niej odesłany po tym jak obejrzał czerwoną kartkę za faul na . Były bramkarz naszej kadry "wyciął" Francuza przed polem karnym i słusznie został usunięty przez sędziego z boiska.
Szczęsny spóźnił się z interwencją
w tej sytuacji popełnił ewidentny błąd. 34-latek był wyraźnie spóźniony, a jego interwencja spowodowała, że przez ponad pół godziny musiała radzić sobie w osłabieniu.
Tak Szczęsny tłumaczy się z czerwonej kartki
Bramkarz do tej pory nie komentował całej sprawy, ale we wtorek przerwał milczenie i zamieścił obszerny wpis w mediach społecznościowych, w którym tłumaczy się z .
- zakończył Szczęsny.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.