Gole dla goście na stadionie beniaminka, w którym zabrakło po raz kolejny kontuzjowanego Marcina Kamińskiego, zdobyli Serge Gnabry i Eric Maxim Choupo-Moting. Kameruńczyk jest w ostatnim czasie niezwykle skuteczny - w dziewięciu ostatnich spotkaniach w różnych rozgrywkach uzyskał 10 goli i tylko w jednym nie wpisał się na listę strzelców.
Łącznie z Ligą Mistrzów i Pucharem Niemiec zespół trenera Juliana Nagelsmanna wygrał po raz 10. z rzędu, a ostatnio ze zwycięstwa nie cieszył się 8 października, kiedy zremisował w Bundeslidze z Borussią Dortmund 2:2.
Walczący o 11. z rzędu, a 33. w historii tytuł monachijczycy mają 34 punktów i o sześć wyprzedzają RB Lipsk, który w sobotę wygrał w Bremie z Werderem 2:1. To czwarty kolejny komplet punktów ekipy spod znaku czerwonego byka.
Na pozycję wicelidera mają jeszcze szansę wskoczyć Union Berlin i SC Freiburg, które mają po 27 punktów, a w niedzielę stoczą bezpośredni pojedynek, oraz piąty Eintracht Frankfurt, którego czeka wyjazd do FSV Mainz.
Szósta z 25 pkt jest Borussia Dortmund, która już w piątek uległa na wyjeździe imienniczce z Moenchengladbach 2:4. To druga z rzędu porażka BVB.
Dwa "oczka" mnie ma VfL Wolfsburg. "Wilki", z grającym do 65. minuty Jakubem Kamińskim, pokonały na wyjeździe Hoffenheim 2:1. To ich czwarta kolejna wygrana.
Mniej udane zakończenie rundy mieli Polacy z FC Augsburg. Jadący na mundial Robert Gumny i bramkarz Rafał Gikiewicz musieli przełknąć gorycz porażki z przedostatnim VfL Bochum. Gola dla gości, grających bez kontuzjowanego Jacka Góralskiego, zdobył Christopher Antwi-Adjei, choć pechowo miał w nim udział również Gikiewicz, gdyż piłka po strzale Ghańczyka odbiła się jeszcze od nóg wykonującego tzw. pajacyka Polaka i wpadła do siatki. Niektóre źródła przypisują mu nawet trafienie samobójcze.
Niedługo później gospodarze nie wykorzystali "jedenastki" i po ósmej porażce w rozgrywkach są na 14. pozycji, o punkt i dwie lokaty nad strefą spadkową.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
