Salah zmarnował rzut karny
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, choć na pewno nudna nie była. Oba zespoły zdobyły po jednym golu - oba anulowano ze względu na nieznaczne spalone. Ponadto Liverpool nie wykorzystał rzutu karnego - strzał Egipcjanina Mohameda Salaha obronił świetnie spisujący się w tym meczu Słowak Martin Dubravka - i raz trafił w słupek. O dominacji gospodarzy świadczy statystyka liczby strzałów po tej części gry: 18-1, w tym 5-0 w uderzeniach celnych.
Wszystkie prawidłowe gole padły po przerwie. Na bramkę Salaha (49.) odpowiedział Szwed Alexander Isak (54.), ale dwa kolejne "ciosy" wyprowadzili gospodarze: Curtis Jones (74.) i Holender Cody Gakpo (78.). "Srokom" udało się zmniejszyć stratę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i "główce" Holendra Svena Botmana (81.), ale później Salah po raz drugi miał szansę trafić do siatki z rzutu karnego i tym razem się nie pomylił (86.).
Salah dogonił Haalanda
Egipcjanin ma już 14 goli ligowych w tym sezonie i prowadzi w klasyfikacji strzelców, ex aequo z Norwegiem Erlingiem Haalandem z Manchesteru City. Salah będzie jednak teraz pauzował, bo wyjedzie na Puchar Narodów Afryki.
W poniedziałek, na zakończenie kolejki, West Ham United (z zazwyczaj rezerwowym w tym sezonie bramkarzem Łukaszem Fabiańskim) podejmie Brighton & Hove Albion Jakuba Modera.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.