W 33. kolejce "The Blues" na Stamford Bridge podejmowali Everton. Gospodarze rozegrali fantastyczne zawody i gładko pokonali rywali aż 6:0. Bohaterem spotkania był strzelec czterech goli dla londyńczyków. Cole Palmer.
Rzut karny punktem zapalnym
Po meczu menedżer Chelsea nie do końca mógł czuć się zadowolony. W trakcie spotkania doszło do sytuacji, która pokazała, że młodzi zawodnicy drużyny ze stolicy nie są jeszcze dojrzali.
W 64. minucie przy prowadzeniu 4:0 sędzia podyktował rzut karny dla podopiecznych Mauricio Pochettino. "Jedenastka" stała się punktem zapalnym. Piłkarze Chelsea zaczęli się szarpać o piłkę i kłócić, który z nich ma być egzekutorem.
Palmer "pogodził" Jacksona i Madueke
Najbardziej aktywni byli dwaj gracze Nicolas Jackson i Noni Madueke. Ostatecznie obu "pogodził" Palmer. Etatowy wykonawcy rzutów karnych w zespole Chelsea wziął piłkę w ręce, ustawił ją na "wapnie" i po chwili pewnie umieścił ją w siatce.
Chelsea po tym zwycięstwie jest na 9. pozycji w tabeli Premier League. Na swoim koncie ma 47 punktów. Natomiast Everton zajmuje 16. lokatę z 27. "oczkami".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.