Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojciech Szczęsny znów zmienił zdanie. Chodzi o jego pobyt w Barcelonie

3 marca 2025, 19:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojciech Szczęsny zmienił zdanie na temat swojej przyszłości w Barcelonie
Wojciech Szczęsny zmienił zdanie na temat swojej przyszłości w Barcelonie/PAP/EPA
Wojciech Szczęsny w sierpniu ogłosił zakończenie sportowej kariery. Były bramkarz reprezentacji Polski zarzekał się wtedy, że nie wróci na boisko. Jednak w październiku związał się z Barceloną. Umowa miała obowiązywać tylko do czerwca, ale Polak znów zmienił zdanie i jest "otwarty na wszystko", jeśli chodzi o jego przyszłość w katalońskiej drużynie.

Szczęsny i jego rodzina są szczęśliwi w Barcelonie

Moja rodzina jest szczęśliwa, mój syn uwielbia swoją szkołę, żona uwielbia tu być. Jestem otwarty na wszystko - powiedział Szczęsny w wywiadzie dla kanału "Barca One". 34-letni warszawianin karierę zakończył w sierpniu ubiegłego roku, ale Barcelona zwróciła się do niego po poważnej kontuzji Niemca Marca-Andre ter Stegena.

Jestem bardzo szczęśliwy, bo jego rekonwalescencja przebiega bardzo dobrze. Nie ma między nami żadnej rywalizacji, ponieważ teraz nie może jej być. Mam tylko nadzieję, że wróci i pomoże nam tak szybko, jak to możliwe, żebym mógł się trochę zrelaksować - podkreślił z uśmiechem Szczęsny.

Szczęsny długo czekał na debiut w Barcelonie

Szczęsny przyznał też, że gdy trafił do Barcelony ter Stegen był dla niego dużym wsparciem i zaoferował wszelką pomoc. Na debiut w "Dumie Katalonii" Polak musiał czekać aż do stycznia, ale gdy w końcu trafił do bramki, to szansę w pełni wykorzystał. Barcelona z nim w składzie nie przegrała jeszcze meczu; w 13 zanotowała 11 zwycięstw i dwa remisy. Gra dla wielkiego klubu nigdy go nie stresowała. Teraz jest inaczej niż kiedy byłem młody. Czuję niepewność odnośnie wyniku, tego, jak mecz się ułoży, oczywiście nie chcę popełnić wstydliwego błędu, ale to nie jest stres - przyznał.

Medytacja pomaga Szczęsnemu

Szczęsny dodał, że stresu nie czuł nawet w finale Superpucharu przeciwko Realowi Madryt. W radzeniu sobie z napięciem pomaga mu medytacja. Pomaga mi to wyciszyć się i skupić na teraźniejszości. Nie przygnębiają mnie popełnione błędy, a wielkie interwencje nie wprawiają w euforię. Cieszę się nimi dopiero po zakończeniu meczu - wyjaśnił. Przytoczył też zabawną sytuację z synem ter Stegena, który zobaczył go medytującego przed meczem, gdy wszyscy inni piłkarze zajmowali się różnymi sprawami. Zapytał się swojego tatę, czemu śpię - zdradził.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj