Historyczny awans RPA
Zespół "Bafana Bafana" po raz pierwszy w historii awansował do fazy pucharowej. Zdecydowała o tym bramka Thapelo Maseko, którą zdobył w 63. minucie spotkania. We wcześniejszych trzech startach w MŚ Republika Południowej Afryki odpadała z turnieju po rundzie grupowej.
Koreańczykom, którzy mieli na koncie trzy punkty (wygrana z Czechami 2:1), w ostatnim pojedynku wystarczyłby remis, by zająć miejsce premiowane awansem do 1/16 finału. Azjaci zajęli trzecią lokatę w tabeli i muszą czekać na rozstrzygnięcia w innych grupach, po których okaże się, czy znaleźli się wśród ośmiu najlepszych ekip z tych miejsc, które również pozostaną w grze.
Korea chciała awansować najmniejszym kosztem
Mecz nie był pasjonującym widowiskiem, choć więcej ochoty do kreowania akcji ofensywnych przejawiali piłkarze RPA. Koreańczycy jedynie na początku spotkania poważniej zagrozili bramce rywala - w drugiej minucie Kim Minjae głową był bliski otwarcia wyniku, lecz jego uderzenie obronił obrońca Aubrey Modiba. Potem to reprezentacja RPA częściej utrzymywała się przy piłce i szukała swoich szans. Bardzo aktywny był Maseko, który sprawiał przeciwnikom sporo kłopotów.
W 17. min Evidence Makgopy nieczysto uderzył głową i piłka poszybowała obok słupka. Jeszcze lepszą okazję zmarnował ten sam zawodnik, gdy jego dobitka - po strzale Thalente Mbathy - trafiła w leżącego bramkarza.
Maseko autorem zwycięskiego gola
Jedyny gol padł w 65. minucie po akcji wprowadzonego kilkadziesiąt sekund wcześniej Tshepanga Moremiego. Maseko miał sporo czasu w polu karnym, by przyjąć piłkę i dokładnie przymierzyć przy samym słupku. Koreański golkiper Kim Seunggyu nie sięgnął futbolówki.
Azjaci dopiero po stracie gola zaczęli grać intensywniej, ale defensywa "Bafana Bafana" spisywała się niemal bezbłędnie. Piłkarze RPA w 1/16 finału zmierzą się z drugim zespołem grupy B – Kanadą. To spotkanie odbędzie się w niedzielę o godz. 21 w Los Angeles.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.