Niemcy grali tylko o prestiż
Dla reprezentacji Niemiec wynik tego meczu nie miał istotnego znaczenia, gdyż wygrywając wcześniej 7:1 z Curacao i 2:1 z Wybrzeżem Kości Słoniowej zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie. Mimo to trener Julian Nagelsmann wystawił mocny skład, dokonując tylko dwóch, wymuszonych urazami, zmian w formacji defensywnej.
Ekwador w swoich doczasowych występach nie zdobył nawet bramki, a jeden punkt zawdzięczał bezbramkowemu remisowi z Curacao. Ponadto przegrał 0:1 z Wybrzeżem Kości Słoniowej.
Szybka wymiana ciosów
Nim minęły dwie minuty i Niemcy objęli prowadzenie. Florian Wirtz podał w polu karnym do Leroy'a Sane, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Hernana Galindeza. Ekwadorczycy domagali się interwencji VAR, ponieważ wcześniej w akcji bramkowej Aleksandar Pavlovic - ich zdaniem - popełnił faul, ale decyzja amerykańskiej sędzi Tori Penso została utrzymana.
Ekwador szybko doprowadził do remisu. Nilson Angulo popisał się znakomitym strzałem z około 20 metrów i Manuel Neuer nie zdołał sięgnąć piłki. Gol ten wprowadził w euforię kilkadziesiąt tysięcy kibiców Ekwadoru, którzy byli w zdecydowanej większości na trybunach stadionu w East Rutherford.
Plata bohaterem Ekwadoru
Potem mecz miał interesujący przebieg, choć długo żadnej z drużyn nie udało się wypracować dobrej okazji bramkowej. Więcej energii i zaangażowania wykazywali Ekwadorczycy, którym tylko trzy punkty przedłużały szanse na awans do 1/16 finału.
Zaraz na początku drugiej połowy sędzia podyktowała dla Niemców rzut karny, ale po analizie całej akcji na monitorze wycofała się z tej decyzji, bowiem wcześniej doszło do faulu Sane na Pedro Vite.
Im bliżej końca, tym Ekwadorczycy atakowali z coraz większą pasją. Kilka ich strzałów z pola karnego zostało zablokowanych, ale w końcu objęli prowadzenie. W 77. minucie wykonywali rzut rożny. Kevin Rodriguez wygrał pojedynek główkowy, a Gonzalo Plata uprzedził spóźnionego Neuera i skierował piłkę do siatki.
Niemcy nie zdołali już odrobić tej straty, ale mimo to utrzymali pierwsze miejsce w grupie. Ekwador z dorobkiem czterech punktów zajął trzecią lokatę i wywalczył awans do 1/16 finału.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.