Nusa nie dał szans bramkarzowi rywali
Obie drużyny zakończyły fazę grupową MŚ z dorobkiem sześciu punktów na drugiej pozycji - Wybrzeże Kości Słoniowej w puli E, Norwegia w I. W 1/8 finału ekipa Stale Solbakkena zameldowała się, jako pierwsza europejska ekipa. Skandynawowie w Dallas triumfowali 2:1.
Na początku spotkania groźniejsze okazje mieli zawodnicy z Afryki. W 21. minucie w boczną siatką trafił Ghislain Konan, a siedem minut później piłkę w świetle bramki nie umieścił Nicolas Pepe.
Z czasem do głosu zaczęli dochodzić Skandynawowie, którzy w 39. minucie objęli prowadzenie. Bardzo ładnym uderzeniem z pola karnego popisał się Antonio Nusa, przy którym golkiper rywali Yahia Fofana nie miał nic do powiedzenia. W 42. minucie mogło być 2:0 dla Norwegów, jednak strzał z bliska niezbyt widocznego do tej pory Haalanda zablokował Ibrahim Sangare.
Haaland zapewnił zwycięstwo Norwegii
W 55. minucie bliscy remisu byli piłkarze WKS, ale Orjan Nyland obronił uderzenie w tzw. krótki róg Pepe. Z kolei w 66. minucie o dużym szczęściu powinni mówić Iworyjczycy. Po rzucie rożnym i uderzeniu z trzech metrów Torbjorna Heggema piłkę z linii bramkowej wybił Amad Diallo.
Osiem minut później Diallo błysnął pod drugą bramką. Po wymianie piłki z Pepe dynamicznie wbiegł w pole karne, efektownie zwiódł obronę przeciwnika i mocnym strzałem pokonał Nylanda.
Zwycięstwo Norwegom zapewnił w 86. minucie Haaland, który po świetnym podaniu Patricka Berga z sześciu metrów umieścił piłkę praktycznie w pustej bramce. Było to jego piąte trafienie na tej imprezie.
W szóstej minucie doliczonego czasu swojego drugiego gola w tym meczu, przedłużając jednocześnie nadzieję Wybrzeża Kości Słoniowej na awans do kolejnej fazy, mógł zdobyć Diallo. Zawodnik Manchesteru United przymierzył z rzutu wolnego z blisko 30 metrów, ale znakomitą interwencją popisał się bramkarz. Po spotkaniu uradowani Skandynawowie usiedli na murawie i razem ze swoimi kibicami wykonali swój firmowy gest wiosłowania.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.