Dziennik Gazeta Prawana logo

Mundial 2026. Niemcy zalali się łzami. Faworyt odpadł po rzutach karnych

dzisiaj, 10:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mundial 2026. Niemcy zalali się łzami. Faworyt odpadł po rzutach karnych
Mundial 2026. Niemcy zalali się łzami. Faworyt odpadł po rzutach karnych/PAP/EPA
Niemcy byli wymieniani w gronie faworytów do wygrania mundialu, ale z turniejem pożegnali się już na etapie 1/16 finału. Nasi zachodni sąsiedzi przegrali z Paragwajem, który pokonał ich w rzutach karnych 4-3. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce był remis 1:1. W kolejnej rundzie piłkarze z Ameryki Południowej zmierzą się ze zwycięzcą meczu Francja - Szwecja.

Niemcy mieli przewagę, ale nic z tego nie wynikało

Zdecydowanymi faworytami byli Niemcy, ale Paragwaj mógł straszyć wynikami z eliminacji do mistrzostw świata, w których pokonał m.in. Argentynę (2:1) oraz Brazylię (1:0) i w 18 meczach stracił zaledwie dziesięć goli.

Początek spotkania mógł być zaskoczeniem dla kibiców, bo pierwsi do ataku ruszyli Paragwajczycy i stworzyli sytuację bramkową. Po rzucie rożnym w zamieszaniu w polu karnym strzelał Junior Alonso, ale źle trafił w piłkę i Manuel Neuer nie miał problemów z interwencją. I to było niemal wszystko, co zespół trenera Gustavo Alfaro zaprezentował w ofensywie w pierwszej połowie. Kolejny wypad zrobił dopiero tuż przed przerwą.

Wcześniej kibice oglądali mecz, który toczył się praktycznie na jednej połowie i była to połowa Paragwaju. Niemcy mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, wymieniali mnóstwo podań, ale nic z tego nie wynikało. Ekipa z Ameryki Południowej dobrze się broniła, umiejętnie zagęszczała pole gry i czterokrotni mistrzowie świata bili głową w mur.

Tuż przed przerwą drugi raz większą liczbą piłkarzy zaatakował Paragwaj i wywalczył rzut rożny. Neuer wypiąstkował piłkę po dośrodkowaniu, ale Paragwajczycy ponowili atak i niepilnowany Julio Enciso trafił do siatki. Po stracie gola Niemcy rzucili się do ataków i mieli okazję doprowadzić do remisu, ale po strzale Felixa Nmechy i rykoszecie piłka minęła światło bramki.

Hevertz doprowadził do remisu

Obraz gry po przerwie się nie zmienił. Zespół Nagelsmanna był przy piłce, miał przewagę, ale nic z tego nie wynikało, bo Paragwaj mądrze się bronił. Niemcy nie mieli pomysłu, jak skruszyć mur rywali.

I wówczas na dochodzące dośrodkowanie z 30 metra zdecydował się Florian Wirtz, a Kai Hevertz lekko tylko trącił piłkę, ale to wystarczyło, aby wpadła do siatki. Orlando Gill był bez szans. Kilka chwil później świetną okazję miał wprowadzony w przerwie Leon Goretzka, ale w ostatniej chwili jego strzał z pola karnego został zablokowany. To jednak nie była zapowiedź szturmu na bramkę Paragwaju. Niemcy nadal przeważali, ale atakowali schematycznie, wolno i niewiele z tego wynikało.

Canale wykorzystał "piłkę meczową"

Ponieważ w podstawowym czasie więcej goli nie padło, sędzia zarządził dogrywkę. W niej Jonathan Tah po rzucie rożnym trafił do siatki, ale po analizie wideo arbitrzy dopatrzyli się faulu na bramkarzu Paragwaju. Im było bliżej końca dogrywki, tym więcej było przepychanek, fauli i brudnej gry.

Żadna z ekip bramki nie zdobyła i o awansie rozstrzygnęły rzuty karne. Już na początku powstrzymany został Havertz i za chwilę Paragwaj wyszedł na prowadzenie. W czwartej serii pomylił się Nick Woltemade, ale pomylił się też Antonio Sanabria i było 3:2 dla Paragwaju. Drugą piłkę meczową miał Fabian Balbuena, ale Neuer go wyczuł i był remis. Emocje sięgały zenitu, kiedy do piłki podszedł Jonathan Tah. Obrońca reprezentacji Niemiec huknął mocno i w trybuny. Trzecią piłkę meczową dla "La Albirroja" miał Jose Canale. Uderzył pewnie, dokładnie i sensacja stała się faktem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMundial 2026. Holandia wraca do domu. Maroko po rzutach karnych w 1/8 finału »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj