Francja przegrała z najlepszym zespołem na świecie
Francuzi w drodze do półfinału wygrali wszystkie mecze, strzelając łącznie 16 goli, ale we wtorek w Arlington koło Dallas nie mieli żadnego sposobu na świetnie grających rywali. Mierzyliśmy się z jedną z najlepszych drużyn na świecie, ale oni... z najlepszym zespołem na świecie - powiedział De la Fuente na konferencji prasowej.
Moi zawodnicy wykazują zaangażowanie, solidarność. Sprawiają, że trudne wydaje się łatwe. Mają talent i właściwe podejście do życia oraz sportu. Widzę szczęśliwą szatnię i cały naród za nami. Odzyskaliśmy ducha z 2010 roku. Charakter tej drużyny widać w tym, że ci, którzy dzisiaj nie grali, zostali, żeby trenować po meczu - dodał de la Fuente.
De la Fuente dobrze dobrał towarzyszy podróży
Według selekcjonera Hiszpanów siła jego zespołu tkwi w tym, że wszyscy podążają w jednym kierunku. Uważam, że najważniejsze jest umiejętne dobieranie towarzyszy podróży. Jeśli źle ich wybierzesz, możesz mieć problem. Wiemy, że ta drużyna - nie tylko zawodnicy, ale wszyscy, którzy ją tworzą - dąży do wspólnego celu z takim samym entuzjazmem. A my jesteśmy zwykłymi, szczodrymi ludźmi, którzy cenią dobro ogółu ponad własne interesy - powiedział de la Fuente.
Hiszpania, która wygrała Euro 2024, wyrównała rekord Włoch, 37 kolejnych meczów bez porażki, ale De la Fuente powiedział, że jego zawodnicy wciąż mają pole do rozwoju. Ta drużyna nigdy nie przestaje mnie zadziwiać. Możliwości rozwoju są nieograniczone - zaznaczył selekcjoner.
Jak przyznał, chciałby zmierzyć się w finale z Argentyną ze względu na bliską przyjaźń z trenerem Lionelem Scalonim, chwaląc jednocześnie Anglię i opisując drugi półfinał (odbędzie się w środę) jako mecz, który "z łatwością mógłby być finałem mistrzostw świata". Nie wierzę w ideę, że finały są po to, żeby je wygrywać. One są po to, by się nimi cieszyć - powiedział.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
