Czesław Michniewicz wśród selekcjonerów narodowych reprezentacji, które zagrają na mundialu w Katarze, wygląda jak ubogi krewny. Opiekun biało-czerwonych jest jednym z najsłabiej opłacanych trenerów. Mniejszą pensję od niego mają tylko szkoleniowcy ekip z Tunezji, Senegalu, Kamerunu, Kostaryki, Walii, Ghany i Kanady.
Według serwisu "Finance Football" PZPN rocznie na konto Michniewicza przelewa 0,5 mln euro. To daje mu 25. miejsce w tym zestawieniu. Wyżej od niego plasują się wszyscy trzej selekcjonerzy naszych grupowych rywali (Hervé Renard (Arabia Saudyjska) – 1,1 mln euro, Lionel Scaloni (Argentyna) – 2,6 mln euro, Gerardo Martino (Meksyk) – 2,9 mln euro).
Na podium rankingu przygotowanego przez "Finance Football" znaleźli się Hans-Dieter Flick (Niemcy) – 6,5 mln euro rocznie, Gareth Southgate (Anglia) – 5,8 mln euro, Didier Deschamps (Francja) – 3,8 mln euro.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|