3 lipca biało-czerwone rozegrają w chińskim Nankinie pierwszy pojedynek Final Six Ligi Narodów ze Stanami Zjednoczonymi, a dzień później spotkają się z Brazylią. W decydującej rozgrywce drużynie powinna już pomóc Wołosz. Najbardziej doświadczona zawodniczka reprezentacji wraca do pełnej dyspozycji po kontuzji stawu skokowego.
- powiedziała PAP siatkarka.
Do kadry wróciła na ostatnie dwa turnieje fazy zasadniczej LN, rozgrywane w Chinach i Korei Południowej. Nie była jednak w pełni sił, sztab szkoleniowy nie chciał ryzykować i Wołosz obejrzała wszystkie mecze z kwadratu dla rezerwowych.
- tłumaczyła.
Te dwa tygodnie spędzone w Azji nie były dla niej stracone, bo cały czas, choć z pewnymi ograniczeniami, trenowała z zespołem. Musiała jednak uważać na kontuzjowaną nogę. Liczy, że w turnieju finałowym w Nankinie będzie mogła już pomóc koleżankom przede wszystkim na boisku.
- opowiadała.
W Final Six czeka Polki niezwykłe wyzwanie - w fazie grupowej zmierzą się z ubiegłorocznymi triumfatorkami - Amerykankami oraz Brazylijkami. W drugiej grupie rywalizować będą Chinki, Turczynki oraz Włoszki.
zaznaczyła Wołosz, która uważa, że Amerykanki będą trudniejszym przeciwnikiem.
- przyznała.
29-letnia rozgrywająca nie ukrywa, że po cichu liczy na udział w półfinale, bowiem drużyny, które zajmą trzecie miejsce w grupach, zakończą udział w turnieju.
- podsumowała Wołosz.
Polki po bardzo krótkim zgrupowaniu do chińskiego Nankin wylecą w sobotę.