Vital Heynen (trener reprezentacji Polski): "To spotkanie nie było długie, ale uważam, że mogliśmy lepiej realizować założenia przedmeczowe. Stres sprawia jednak, że trudno to robić. Widać to było po obu stronach. Były zaskakujące błędy, ale nie można się na tym koncentrować, tylko grać dalej i to przeczekać. Wynik może sugerować, że to był łatwy mecz. Nie zagraliśmy dobrze, ale mądrze i o to mi chodziło. Zdenerwowanie było też efektem tego, że niektórzy z naszych zawodników nie mają doświadczenia w grze na tym etapie ME, a to ważne, nawet jeśli są już mistrzami świata. Dlatego uważam, że nasza drużyna zrobiła ogromny krok naprzód mentalnie".

Paweł Zatorski (libero reprezentacji Polski): "Mimo że te wszystkie mecze wyglądają na niezbyt trudne, to dajemy w nich z siebie wszystko. Trudno jest przejść obojętnym obok takiego meczu przy pełnych trybunach, na których zasiada pełno naszych wspaniałych kibiców. Jesteśmy tak pozytywnie zmęczeni. Mówiąc pół żartem, pół serio musimy przeprosić kibiców, że tym razem w jednym z setów pozwoliliśmy przekroczyć rywalom granicę 20 punktów. A tak na poważnie, to spodziewaliśmy się, że będziemy długo grać z Niemcami. Wiemy, że zaoszczędzenie sił będzie procentowało później na naszą korzyść. Przełomowy moment nastąpił w połowie pierwszego seta, rywale wówczas +pękli+. To było dziwne dla nas o tyle, że we wcześniejszych spotkaniach na tym etapie mieliśmy kilka punktów przewagi, a tu tak nie było. Pomogło nam jednak w trudniejszym momencie nasze doświadczenie. Cieszymy się z awansu, ale sam półfinał nie jest naszym celem w tej imprezie. Nasza radość jest więc stonowana".

Maciej Muzaj (atakujący reprezentacji Polski): "Pozornie może sprawiałem wrażenie nieco zdenerwowanego, ale to były raczej emocje, kiedy coś mi się nie udało, ale wówczas zawsze miałem wsparcie w kolegach. Grało mi się dobrze, może jeszcze były jakieś rezerwy, ale to na dzisiaj wystarczało. Drużyna też się spisała znakomicie. W kolejnych meczach, jeszcze większej wagi, jestem przekonany, że będzie jeszcze lepiej. Teraz przed nami podróż, kolejna, ale już do tego przywykliśmy i nie robimy z tego problemu".