Trzy lata temu, w pierwszej edycji Ligi Narodów, zajęły dziewiątą lokatę, a w 2019 roku były piąte. We Włoszech wygrały pięć spotkań i doznały dziesięciu porażek, co pozwoliło im na zajęcie 11. lokaty.

Na pewno oczekiwania były większe i my też wiemy, że stać nas na lepszy rezultat. Nasz zespół kolejny raz buduje się na nowo i to był też dla nas taki etap przygotowań do mistrzostw Europy. Zostaje niedosyt, mam nadzieję, że właśnie na tegorocznych mistrzostwach pokażemy już 100 procent naszych możliwości - mówiła Kąkolewska, krótko po przylocie do kraju.

Reklama

Bez kilku ważnych ogniw

Selekcjoner Jacek Nawrocki przypomniał, że reprezentacja do Rimini pojechała odmłodzona. Zabrakło głównej rozgrywającej reprezentacji Joanny Wołosz, jej zmienniczki Marleny Kowalewskiej oraz dwóch doświadczonych przyjmujących Natalii Mędrzyk i Martyny Grajber. Do tego doszła kontuzja Marty Krajewskiej krótko przed pierwszym spotkaniem.

Wszystkie reprezentacje, poza Włochami i Serbią, które wystawiły młode, ale mocne składy, zagrały w najsilniejszych zestawieniach. Ciężko się gra przeciwko takim drużynom, które może i tak jak my, zebrały się 10 dni przed Ligą Narodów, ale występują od pięciu, sześciu lat, a nawet dłużej w niezmienionych składach. My graliśmy młodą kadrą, która nabierała doświadczenia i szlifowała się w bojach w trudnym turnieju. Bo Liga Narodów oprócz aspektu fizycznego, była bardzo wymagająca pod względem mentalnym i psychicznym. Cieszę się, że mamy to już za sobą. Mamy wiele wniosków, wiele rzeczy do zrobienia i wiemy nad czym pracować. Liga Narodów dała nam odpowiedzi na wiele pytań - ocenił Nawrocki, cytowany przez stronę Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Turniej w cieniu obostrzeń

Biało-czerwone we Włoszech spędziły równy miesiąc. Krótko po niedzielnej wygranej nad Rosją 3:2 musiały szybko się spakować, bowiem o w pół do trzeciej w nocy opuszczały Rimini, skąd udały się do Mediolanu na samolot.

Spałam może z godzinkę, ale najważniejsze, że bez problemu dotarłyśmy do Polski i nasze bagaże również - przyznała Kąkolewska.

Reklama

Liga Narodów zarówno kobiet jak i mężczyzn rozgrywana jest w Rimini w formie "bańki". Uczestnicy zostali zakwaterowani w kilku hotelach, których zawodnicy nie mogli swobodnie opuszczać. Jak przyznała Kąkolewska, turniej był zorganizowany bez zarzutów.

Nasze obawy okazały się niepotrzebne. Każdy zespół dziennie miał trzy godziny na trening, w hotelu też wszystko było zorganizowane na najwyższym poziomie, transport, czy wyżywienie. Mogliśmy pójść na plażę, bo sam hotel był położony nad morzem. Ale "na miasto", na spacer czy zakupy nie mogłyśmy już wychodzić. Miałyśmy obawy, że naprawdę w ogóle nie będziemy mogły opuszczać hotelu, natomiast ta plaża była dużym plusem dla naszego samopoczucia psychicznego - wyjaśniła Kąkolewska.

Organizatorzy Ligi Narodów wprowadzili jednak sporo restrykcji w związku z pandemią koronawirusa. Co cztery dni wszyscy uczestnicy byli testowani. Na samej hali, ale także w trakcie meczów obowiązywało wiele obostrzeń, zespoły rozgrzewały się na osobnych boiskach i nie zmieniały stron po setach. Nie grano hymnów państwowych, nie było także sędziów liniowych i dzieci do podawania piłek.

Na pewno te maseczki, które musiały nosić rezerwowe zawodniczki, były bardzo uciążliwe. To nic przyjemnego po czasami intensywnej rozgrzewce oddychać przez maseczkę. No cóż, musiałyśmy przestrzegać tych wszystkich przepisów, żeby ten turniej się odbył. Natomiast bardzo nam brakowało hymnów, bo przy meczach reprezentacji to jest zawsze nieodłączny element - stwierdziła siatkarka Grupy Azoty Chemika Police.

Wkrótce przygotowania do ME

Kadrowiczki otrzymały dwa tygodnie wolnego, a 4 lipca spotkają się ponownie w Szczyrku, gdzie rozpoczną przygotowania do mistrzostw Starego Kontynentu. Rozpoczną się one 18 sierpnia w czterech krajach - Bułgarii, Rumunii, Serbii i Chorwacji. Polki pierwszą część turnieju rozegrają w Płowdiw.

W Rimini pozostały cztery najlepsze reprezentacje po rundzie zasadniczej, które w dniach 24-25 czerwca rozegrają turniej finałowy. W półfinałach Stany Zjednoczone zmierzą się z Turcją, a Brazylia z Japonią.