Dziennik Gazeta Prawana logo

To musiało boleć. Polskie siatkarki sprowadzone na ziemię

16 czerwca 2023, 12:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Monika Fedusio
Monika Fedusio/Newspix
Polskie siatkarki doznały pierwszej porażki w tegorocznym cyklu Ligi Narodów. W Hongkongu przegrały z Holandią 0:3 (22:25, 21:25, 26:28). W sobotę w ostatnim spotkaniu drugiego turnieju podopieczne Stefano Lavarniego zmierzą się z Chinami.

Polki przystępowały do meczu jako lider rozgrywek, a Holenderki bez wygranej na koncie. Wydawało się, że po pokonaniu takich zespołów jak Włochy, Serbia, czy Turcja, biało-czerwone nie powinny mieć większych kłopotów z dopisaniem sobie kolejnych punktów. Tymczasem rywalki, prowadzone od początku sezonu przez nowego trenera Niemca Felixa Koslovskiego, zagrały znakomite zawody i przerwały zwycięską passę polskiej reprezentacji.

Polskim siatkarkom gra nie kleiła się od samego początku. Blok, który do tej pory był jednym z ich najmocniejszych atutów, w tym spotkaniu praktycznie nie istniał. Dość powiedzieć, że dopiero w trzecim secie po raz pierwszy Polkom udało się skutecznie zatrzymać atak przeciwnika. W całym meczu polski zespół zdobył tylko trzy punkty blokiem, a tyle średnio na jeden mecz zdobywa sama Agnieszka Korneluk.

Gdy nie funkcjonował blok, brakowało też obrony. Sporo punktów Holenderki łatwo zdobywały po kiwkach lub wybloku, kiedy to piłka bezkarnie wpadała w boisko. Rozgrywająca Britt Bongaerts bardzo szybko rozgrywała piłkę, a atakująca z obiegnięcia Indy Baijens była bezbłędna. Pierwszy set toczył się przy niewielkiej przewadze "Oranje". Podopieczne Lavariniego często zbliżały się na dwa-trzy punkty, ale nie potrafiły zrobić kolejnego kroku, tak jakby to była jakaś magiczna bariera.

Druga partia tylko na początku była niezła w wykonaniu biało-czerwonych. Gdy wydawało się, że zaczną budować przewagę, Magdalena Stysiak zaatakowała w aut i po chwili znów był remis. Holenderki przejęły inicjatywę, Lavarini dokonywał roszad, ale nie wszystkie reprezentantki miały dobry dzień. W końcówce bardzo długą akcję zakończyła Stysiak i zmniejszyła straty do dwóch "oczek" (20:22), lecz Holenderkom w decydujących momentach nie zadrżały ręce.

Polki "odżyły" dopiero w połowie trzeciej, kiedy wreszcie zafunkcjonował blok i gra zaczęła wyglądać tak, jak w sześciu poprzednich meczach. Z dobrej strony pokazały się rezerwowe Monika Gałkowska i Martyna Czyrniańska, które nie wstrzymywały ręki w ataku. Biało-czerwone były bliskie przedłużenia spotkania, prowadziły 23:22, lecz po chwili to przeciwniczki miały piłki meczowe. Pierwsze trzy zostały obronione dzięki atakom Magdaleny Jurczyk, Olivii Różańskiej i Gałkowskiej. Przy czwartym meczbolu Holandii pomogła wideoweryfikacja. Piłka nieznacznie otarła się o palec Różańskiej i rywalki mogły się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w Lidze Narodów.

Na zakończenie piątkowej rywalizacji w Hongkongu Chiny podejmować będą Bułgarię i jeśli wygrają, wrócą na pozycję lidera.

Polska – Holandia 0:3 (21:25, 21:25, 26:28)
Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Agnieszka Korneluk, Magdalena Jurczyk, Olivia Różański, Martyna Łukasik - Maria Stenzel (libero), Monika Fedusio, Julia Nowicka, Monika Gałkowska, Joanna Pacak, Martyna Czyrniańska, Aleksandra Szczygłowska
Holandia: Britt Bongaerts, Elles Dambrink, Eline Timmerman, Indy Baijens, Jolien Knollema, Nika Daalderop - Florien Reesink (libero), Juliet Lohuis, Iris Scholten, Nova Marring, Sarah van Aalen

autor: Marcin Pawlicki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŁukasz Fabiański zakończył karierę, ale nie zamierza rozstać się z piłką »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj