Dziennik Gazeta Prawana logo

Koncertowa gra polskich siatkarek. Ograły Chinki w Lidze Narodów

17 czerwca 2023, 16:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polskie siatkarki
Polskie siatkarki/Newspix
Polskie siatkarki pokonały w Hongkongu Chiny 3:0 (25:20, 25:23, 25:22) w kolejnym meczu Ligi Narodów. To siódme zwycięstwo w rozgrywkach zespołu Stefano Lavariniego, który zakończył już udział w drugim turnieju.

Polki po piątkowej wpadce z Holenderkami (0:3), szybko wróciły na zwycięską ścieżkę. Tak jak pewnym zaskoczeniem była przegrana z "Oranje", tak zwycięstwo nad gospodyniami turnieju bez straty seta też można uznać za niespodziankę. Tym bardziej, że Chiny były jedną z dwóch niepokonanych reprezentacji w Lidze Narodów, ale ich zwycięska passa została przerwana. Biało-czerwone znów zostały liderkami klasyfikacji.

Już pierwsze akcje w wykonaniu Polek wskazywały, że wykasowały one z pamięci piątkową porażkę. Chinkom brakowało atutów w ataku, a biało-czerwone akurat nie miały kłopotów z kończeniem swoich akcji. Za często myliły się jednak na zagrywce, co nie pozwalało im na uzyskanie znaczącej przewagi.

Azjatki w połowie seta zacięły się, a kolejne nieudane ataki tylko bardziej je deprymowały. Zaczęły popełniać proste błędy, jak dotknięcia siatki, ataki w taśmę i traciły pewność siebie. Podopieczne Lavariniego wyszły na kilkupunktowe prowadzenie i bez większych perturbacji utrzymały je do końca tej części spotkania.

W końcówce Gong Xiangyu "ustrzeliła" na zagrywce Martynę Łukasik, ale w kolejnej próbie zaserwowała w aut. Seta zakończyła wprowadzona chwilę wcześniej na boisko Monika Gałkowska, która już w kolejnym meczu udowodniła, że nie boi się odpowiedzialności w ważnych momentach.

Nakręcone Polki jeszcze lepiej rozpoczęły kolejną partię, a trener miejscowych Cai Bin szybko poprosił do siebie swoje podopieczne. Od stanu 2:7 Chinki zabrały się do pracy i zaczęły grać, jak na lidera rozgrywek przystało. 10 tysięcy kibiców było świadkami dobrego widowiska, ale w końcu grały ze sobą dwie najlepsze ekipy Ligi Narodów.

Biało-czerwone w niektórych sytuacjach miały trochę szczęścia. Agnieszka Korneluk zdobyła punkt z zagrywki serwując w linię, a rywalka pomyliła się o kilka centymetrów. W innej sytuacji Chinki zamiast rozegrać kontrę pogubiły się i popełniły błąd czterech odbić. Kluczowym momentem tej odsłony był blok Magdaleny Jurczyk na wyższej o kilkanaście centymetrów Yuan Xinyue. Polki objęły prowadzenie 24:22, a drugiego setbola wykorzystała Stysiak.

W trzeciej partii oba zespoły "trzymały" poziom – atak za atak, dobre obrony, a wynik bardzo długo pozostawał otwarty. Gospodynie miały ogromny kłopot z zatrzymaniem Stysiak, która kończyła niemal każdą piłkę. Przy stanie 22:20 dla Polski znów Gałkowska stanęła na wysokości zadania, a decydujące o zwycięstwie punkty zdobyła Olivia Różański, która wcześniej skończyła trudną piłkę poprzedzoną niesamowitą postawą w obronie Łukasik. Po tej akcji Lavarini z zachwytu aż złapał się za głowę.

Polki, które mają w dorobku siedem zwycięstw i jedną porażkę, następny turniej rozegrają w koreańskim Suwonie (27 czerwca - 2 lipca). Rywalami będą Stany Zjednoczone, Niemcy, Bułgaria i Korea Południowa. Siatkarki Lavariniego są już o krok od zakwalifikowania się do turnieju finałowego, który odbędzie się w Arlington. Wystąpi w nim siedem najlepszych drużyn po fazie zasadniczej plus gospodarz - Stany Zjednoczone.

Polska – Chiny 3:0 (25:20, 25:23, 25:22)
Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Magdalena Jurczyk, Agnieszka Korneluk, Martyna Łukasik, Olivia Różański – Maria Stenzel (libero), Monika Fedusio, Aleksandra Szczygłowska, Julia Nowicka, Martyna Czyrniańska
Chiny: Diao Linyu, Gong Xiangyu, Wang Yuanyuan, Yuan Xinyue, Li Yingying, Wang Yunlu – Wang Mengije (libero), Xu Xiaoting, Du Quingqing, Yang Hanyu, Gao Yi, Zheng Yixin

autor: Marcin Pawlicki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŁukasz Fabiański zakończył karierę, ale nie zamierza rozstać się z piłką »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj