Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pierwszy garnitur" na parkiecie. Polacy pokonali Niemców w Lidze Narodów

22 czerwca 2023, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bartosz Kurek
Bartosz Kurek/Newspix
Polscy siatkarze pokonali w Rotterdamie Niemcy 3:2 (25:21, 22:25, 25:14, 17:25, 15:10) w swoim piątym meczu Ligi Narodów. To czwarte zwycięstwo w rozgrywkach drużyny Nikoli Grbica, która w czwartek zmierzy się z Holandią.

To był bardzo nierówny mecz w wykonaniu Polaków, którzy dobre momenty przeplatali słabą grą. Widać było, że choć skład biało-czerwonych wygląda imponująco, to brakuje mu jeszcze zgrania.

Grbic na drugi turniej zabrał ze sobą największe gwiazdy reprezentacji; do drużyny dołączyli Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Bartosz Bednorz, Tomasz Fornal, Norbert Huber, Jakub Kochanowski i Paweł Zatorski. Selekcjoner nie miał zamiaru trzymać ich na ławce i na boisku pojawił się "pierwszy garnitur", choć z debiutującym w Lidze Narodów Sebastianem Adamczykiem.

Dobre przyjęcie zagrywki, skuteczność Bartosza Kurka (71 procent w ataku) i Wilfredo Leona oraz solidna gra blokiem okazała się kluczem do zwycięstwa w premierowym secie. Nie przyszło ono jednak łatwo, bowiem po błędzie na zagrywce Bartłomieja Bołądzia było tylko 21:20 dla wicemistrzów świata. W decydujących momentach Leon zachował chłodną głową przy sytuacyjnych piłkach, a przy drugim setbolu Adamczyk skutecznie uderzył ze środka.

Gra polskiego zespołu nieźle wyglądała w drugim secie, rozkręcał się Adamczyk i podopieczni Grbica dość pewnie zmierzali po wygraną. Przy prowadzeniu 17:12 do pracy zabrali się Niemcy. Blok, który do tego momentu był atutem biało-czerwonych, zaczął lepiej funkcjonować po stronie rywala. Florian Krage zaserwował asa i było już tylko 17:15. Wydawało się, że Polacy odparli napór przeciwnika, Kurek kończył ataki, ale finisz należał już do niemieckiej reprezentacji, którzy ostatni fragment tej partii wygrali 8:2.

Podrażnieni Polacy w kolejnej odsłonie zagrali wręcz koncertowo. Mocnym serwisem i blokiem rozbili przeciwnika w błyskawicznym tempie budując przewagę - 6:2, 10:4, 14:5.

Po kilkuminutowej przerwie role znów się odwróciły. Po pierwszych wyrównanych akcjach Niemcy zaczęli się rozkręcać. Przy remisie 4:4 wygrali siedem kolejnych akcji, a po chwili prowadzili już 16:6. Grbic sięgnął po zmienników, wprowadził na boisko m.in. Jakuba Kochanowskiego, którego precyzyjne zagrywki na moment zmieniły obraz seta. Przewaga niemieckiego zespołu zmalała do sześciu "oczek" (12:16). Szaleńcza pogoń została jednak zatrzymana, podopieczni Michała Winiarskiego wygrali dwie akcje i Polacy musieli się pogodzić, że czeka ich trzeci już tie-break w rozgrywkach.

W decydującej odsłonie Polacy zaczęli od mocnego uderzenia, prowadzili 4:1 i utrzymali koncentrację do końca. Wprawdzie rezerwowy Linus Weber był niezwykle skuteczny w ataku, ale podopieczni potrafili odpowiedzieć udanymi akcjami w wykonaniu Kurka, Leona czy Bednorza, który kiwką zdobył ostatni punkt meczu.

Polska - Niemcy 3:2 (25:21, 22:25, 25:14, 17:25, 15:10)
Polska: Grzegorz Łomacz, Bartosz Kurek, Sebastian Adamczyk, Norbert Huber, Bartosz Bednorz, Wilfredo Leon - Paweł Zatorski (libero), Jan Firlej, Bartłomiej Bołądź, Jakub Kochanowski, Tomasz Fornal
Niemcy: Johannes Tille, Yan Bohme, Florian Krage, Tobias Krick, Moritz Reichert, Tobias Brandt - Leonard Graven (libero), Ruben Schott, Linus Weber, Jan Zimmermann, Erik Rohrs, Anton Brehme

autor: Marcin Pawlicki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraŁukasz Fabiański zakończył karierę, ale nie zamierza rozstać się z piłką »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj