To niebywałe. Bagaż, który wozi ze sobą Justyna Kowalczyk, musi być gigantyczny. Nasza narciarka zabiera ze sobą na każde zawody dwadzieścia pluszowych osiołków. "Mają mi przynosić szczęście. Drugie tyle zostawiam zresztą w domu" - tłumaczy uśmiechnięta reprezentantka Polski w biegach narciarskich.
Justyna Kowalczyk od lat zbiera pluszowe osły. Ale żeby zabierać aż dwadzieścia z nich na każde zawody?
Forma naszej zawodniczki wciąż nie jest najwyższa. "Do tego potrzeba jeszcze kilku startów. Mam nadzieję, że w odpowiednim momencie przyjdą efekty treningów w górach i stosowanych
przez nas od dawna napojów i odżywek" - mówi .
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane