Gdy upadał podczas Pucharu Świata w Zakopanem, cała skocznia zamarła. Nie dawał znaków życia, spodziewano się najgorszego. Ale Jan Mazoch przeżył. Jak mówi, Bóg ofiarował mu drugie życie. I teraz czeski skoczek powoli wraca na skocznię. Wczoraj oddał swoje pierwsze sześć skoków od wypadku.
Mazoch już w czasie pobytu na Letnim Grand Prix w Zakopanem w miniony weekend mówił, że chce znów skakać. Dodatkowo na jego decyzję wpłynęli polscy kibice, którzy wspaniale go przyjęli i nagrodzili burzą oklasków.
"To oni ostatecznie uświadomili mi, gdzie jest moje miejsce" - mówi czeski skoczek. "Te pierwsze sześć prób wiele mi dało. Teraz mogę ponownie stwierdzić, że w pełni zasługuję na miano skoczka narciarskiego" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane