"Myllylaę znaleziono martwego około godziny 11 w jego domu w Karleby. Był w nim sam" - powiedział komisarz Teemu Heykinnen. Myllylae zaliczany był do najlepszych narciarzy biegowych w historii Finlandii, lecz również kontrowersyjnych postaci fińskiego sportu.

Reklama

Zdobył w swojej karierze sześć medali olimpijskich w tym złoty w Nagano w 1998 r. Najbardziej udaną imprezą w jego karierze były mistrzostwa świata w 1999 r. w Ramsau, gdzie zdobył trzy złote medale w konkurencjach indywidualnych. W sumie w MŚ wywalczył dziewięć medali.

Podczas mistrzostw świata w Lahti w 2001 był głównym faworytem do złotych medali, lecz po zwycięskiej dla Finlandii sztafecie wykryto u niego środki dopingujące i zdyskwalifikowano na dwa lata. Okazało się również, że testy antydopingowe wielu innych fińskich uczestników dały też wyniki pozytywne, a sprawa nazwana został "fińskim skandalem dopingowym".

Myllylae już nie powrócił do rywalizacji w międzynarodowych zawodach, pomimo dobrego występu w Biegu Wazów w 2003 r. oraz wywalczenia latach 2003-2004 dwóch złotych medali w mistrzostwach Finlandii.

Miał coraz większe kłopoty z alkoholem, wielokrotnie był skazywany za jazdę samochodem pod jego wpływem oraz wypraszany z samolotów i promów. Nie udawało mu się także w życiu zawodowym, tracił pracę z powodu nadużywania alkoholu.

W wywiadzie udzielonym przed trzema laty norweskiej telewizji, Myllylae powiedział, że wielokrotnie był w tak głębokiej depresji, że próbował targnąć się na swoje życie. Zapewnił też wówczas, iż skończył z alkoholem i otrzymał możliwość pracy w międzynarodowej federacji narciarskiej FIS.

"Propozycja wypłynęła od Vegarda Ulvanga, z którym znamy się od wielu lat. On dał mi szansę, którą traktuję bardzo poważnie" - powiedział Myllylae. Niestety, krótko po wywiadzie ponownie został zatrzymany za jazdę samochodem po pijanemu, i do współpracy z FIS nie doszło.

Jak podkreśliły we wtorek fińskie media "Myllylae był wielkim sportowcem i legendą biegów narciarskich, lecz niestety przegrał walkę z alkoholem, który okazał się królem jego życia, podobnie jak to było u naszego wielkiego skoczka narciarskiego Matti Nykanena". "Jego życie było tragiczną historią. Zmarł jeden z największych naszych sportowców" - skomentował dziennik Iltalehti.

Reklama