Padający w czwartek śnieg sprawił, że tory najazdowe były co chwila zasypywane, co stwarzało poważne zagrożenie bezpieczeństwa.

Reklama

Na rozbiegu poważne problemy miał Maciej Kot. Jego narty gwałtownie przyhamowały, Polak musiał się ratować przed upadkiem na progu. Podobne kłopoty przeżył doświadczony Norweg Bjoern-Einar Romoeren. Dopiero po jego nieudanym skoku jury zdecydowało się przerwać kwalifikacje i przenieść je na piątek.

Prognoza meteorologiczna na święto Trzech Króli nie jest dla Bischofshofen optymistyczna, nadal przewidywane są opady śniegu i silny wiatr. Pierwszą serię skoków konkursowych zaplanowano na 16.30

I trening:

Norweg Andres Bardal oddał najdłuższy skok - 135,5 m, podczas jedynego treningu przed kwalifikacjami do czwartego konkursu 60. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen. Słabo zaprezentowali się Polacy. Kamil Stoch lądował na 121 m.

Drugi wynik - 134,5 m zanotował drugi w klasyfikacji generalnej TCS Austriak Andreas Kofler, lider Gregor Schlierenzauer miał 128 m, co było szóstym rezultatem.

Wśród biało-czerwonych zabrakło Aleksandra Zniszczoła, którego zastąpił Dawid Kubacki. I to właśnie on miał drugi wynik w ekipie Łukasza Kruczka - 120 m. Znacznie słabiej zaprezentowali się pozostali kadrowicze. Maciej Kot wylądował na 117,5 m, Piotr Żyła na 114 m, a Stefan Hula na 107,5 m.

Z powodu zbyt silnego wiatru przerwano drugi trening przed piątkowym konkursem 60. Turnieju Czterech Skoczni w austriackim Bischofshofen. Swoje próby zdążyli oddać Maciej Kot (104,5 m), Stefan Hula i Dawid Kubacki (obaj po 95).