- powiedziała Kowalczyk.
Narciarka z Kasiny Wielkiej w sobotę znów pokazała jak mocna jest w stylu klasycznym. Od początku rywalizacji biegła w towarzystwie trzech Norweżek. Po nieco ponad połowie dystansu z tego grona niespodziewanie zaczęła odpadać Bjoergen. Polka zwietrzyła szansę i jej nie zmarnowała.
- przyznała mistrzyni olimpijska z Vancouver.
Kluczem do sukcesu nie była jednak tylko świetna dyspozycja.
- zachwalała Kowalczyk.
Dzięki temu zwycięstwu awansowała w klasyfikacji finału Pucharu Świata na drugie miejsce. Do Bjoergen traci 6,4 s. Właśnie o tyle za Norweżką ruszy w niedzielę na trasę biegu na dochodzenie na 10 km techniką dowolną. Nad trzecią Weng ma za to 58 sekund przewagi.
- studziła oczekiwania Kowalczyk.
- stwierdziła Bjoergen.
W klasyfikacji generalnej PŚ prowadząca Bjoergen ma nad Kowalczyk 160 punktów przewagi. Teoretycznie Polka wciąż ma szanse na czwartą z rzędu Kryształową Kulę, bowiem za zwycięstwo w niedzielnym biegu otrzymuje się ich aż 200. By ten scenariusz się ziścił Polka musiałaby wygrać, a Norweżka zająć maksymalnie 14. miejsce. Sklasyfikowaną na tej pozycji Niemkę Katrin Zeller wyprzedza jednak obecnie aż o ponad dwie i pół minuty.