Podczas treningów na sportowców czasem czekają wielkie niebezpieczeństwa. Przekonała się o tym Justyna Kowalczyk. Nasza mistrzyni stała się ofiara niefrasobliwości turystów w Zakopanem.
Polka w Zakopanem szlifuje swoją formę. Podczas treningu na COS-owskiej ścieżce nartorolkowej narciarka mknęła z prędkością 50-60 km/h, kiedy na kilkadziesiąt metrów przed sobą zobaczyła dziecko. Mimo krzyków dziecko nie zeszło z trasy. Kowalczyk nie widziała innego wyjścia i musiała skoczyć w krzaki, by nie doszło do zderzenia.
- pisze na swoim blogu Kowalczyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Tematy: Justyna Kowalczyk
Powiązane