– ocenił na gorąco triumfator tej imprezy sprzed 16 lat.
Obecnie Małysz pracuje w związku narciarskim, a z sukcesu swoich młodszych kolegów cieszył się jak z własnego. Ale jeszcze przed turniejem mówił, że tzw. czarnym koniem może być właśnie Żyła.
– dodał Małysz.
W ciągu dziewięciu dni odbyły się cztery konkursy, poprzedzone treningami oraz kwalifikacjami. To najbardziej wyczerpujący turniej dla skoczków w sezonie.
- powiedział były skoczek.
Małysz tym bardziej się cieszy z sukcesu, że TCS to bardzo prestiżowa impreza.
- zaznaczył "Orzeł z Wisły".
Teraz biało-czerwoni wracają do kraju, gdzie czekają ich zawody w Wiśle oraz Zakopanem.
- powiedział Małysz.
Łezka w oku zakręciła się Małyszowi, gdy zobaczył drugi skok Daniela Andre Tandego. Tylko on mógł bowiem pokrzyżować plany Stochowi. Norweg zepsuł jednak do tego stopnia swoją próbę, że zdołał wyprzedzić go nawet Żyła.
– ocenił „Orzeł z Wisły”.
Wiele komplementów padło także pod adresem szkoleniowca Stefana Horngachera.
- podkreślił Małysz.
Po raz pierwszy w historii na podium TCS stanęło dwóch polskich skoczków narciarskich. Na czwartej pozycji rywalizację ukończył Maciej Kot.